Firma Bill, działająca w obszarze finansów i oprogramowania, przechodzi na model remote-first, czyli domyślnie zdalny. Decyzję ogłosił jej założyciel i dyrektor generalny René Lacerte, który opisał ją w artykule opublikowanym na łamach Fast Company. Impulsem była prosta obserwacja: w środku dnia drogi w Dolinie Krzemowej były zakorkowane, a na parkingu przy biurze, które odwiedził ponownie, było wyraźnie pusto.
Według Lacerte’a pracownicy zaczęli przesuwać swoje godziny pracy tak, by unikać szczytów komunikacyjnych. Zmiana, jak podkreśla, nie była wymierzona przeciwko biurom. Miała dostosować organizację do zmienionego rytmu pracy, który wyrósł z realiów codziennych dojazdów. Przed tą decyzją około połowa załogi firmy pracowała już zdalnie, a w biurach oczekiwano obecności od osób mieszkających w odległości do 45 mil od Draper w stanie Utah lub San Jose w Kalifornii.
Właśnie ten podział stał się, zdaniem autora, problemem. Część zespołu dojeżdżała do biura i była w nim obecna regularnie, a część nie musiała tego robić, co tworzyło nierówność między osobami dojeżdżającymi a tymi, które pracowały zdalnie. Nowy model ma tę różnicę zlikwidować. Firma planuje też bardziej płaską i szczuplejszą strukturę organizacyjną oraz stanie się firmą natywnie opartą na sztucznej inteligencji.
Lacerte stawia w swoim tekście pytania, które wykraczają poza jedną firmę. Czy fizyczna obecność w biurze rzeczywiście przekłada się na wyniki, czy tylko zapełnia miejsca przy biurkach? Jego zdaniem sensowne są spotkania w biurze, o ile mają konkretny cel, na przykład budowanie zaufania i zgodności zespołu. Dla pracowników mieszkających w pobliżu firma zachowa jednak elementy modelu zdalnego, takie jak comiesięczne spotkania i sesje zespołowe. Planowane jest też jedno coroczne spotkanie całej firmy, prawdopodobnie na początku roku.
Model zdalny ma według autora jeszcze jedną zaletę: pozwala rekrutować ludzi spoza lokalnych rynków pracy, co poszerza pulę talentów. To istotne dla firmy, która, jak wynika z tekstu, chce przyciągać specjalistów niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
Decyzja wpisuje się w szerszy kontekst rynku pracy. Według zapowiedzi trendów na 2026 rok dominującym modelem jest praca hybrydowa, a część pracodawców zaostrza zasady dotyczące obecności w biurze. Autor przywołuje też badanie Cisco z 2025 roku, z którego wynika globalne przesuwanie się w stronę większej liczby dni w biurze. Jednocześnie w tym samym badaniu 63 procent respondentów zadeklarowało, że zaakceptowałoby obniżkę wynagrodzenia w zamian za więcej czasu pracy zdalnej.
Warto pamiętać, że tekst jest perspektywą lidera firmy, a nie niezależną analizą. Lacerte twierdzi, że przejście na model zdalny zwiększa produktywność, jednak nie podaje wyników pomiarów, które by to potwierdzały. Na razie są to więc deklaracje założyciela, a nie udokumentowany efekt zmiany.