Rządowy raport „Polaków portret własny — Część I. Raport o DNA marki Polska — perspektywa wewnętrzna” wywołał burzę z powodu licznych błędów merytorycznych oraz okoliczności powstania. Pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski Barbara Mróz-Gorgoń przyznała, że dokument był wspomagany przez sztuczną inteligencję. Do sprawy odniósł się wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, który przypomniał o obowiązku oznaczania treści wygenerowanych w ten sposób.
W opracowaniu, które miało kosztować niecałe 200 tys. złotych, znalazły się zaskakujące informacje: Polska miała mieć pięcioro noblistów, większość młodych Polaków miała mówić płynnie po mandaryńsku, a Katowice miały leżeć w „północnym centrum” kraju. Eksperci zwrócili uwagę, że dokument nosi znamiona tekstu wygenerowanego przez narzędzia AI, które nie zweryfikowano przed publikacją.
Barbara Mróz-Gorgoń w programie „Punkt Widzenia” na antenie Polsat News stwierdziła, że raport jest dokumentem roboczym, który nie powinien zostać opublikowany. Podkreśliła, że opracowanie było wewnętrznie wykorzystywane w think tanku i nie powinno trafić do sieci. Pełnomocniczka potwierdziła, że przy tworzeniu materiału korzystano z pomocy sztucznej inteligencji.
Do sprawy odniósł się wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. W swoim wpisie przypomniał, że treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję powinny być odpowiednio oznaczane. Jego stanowisko wpisuje się w szersze dyskusje o odpowiedzialnym wykorzystaniu narzędzi AI w administracji publicznej i w pracach nad dokumentami finansowanymi ze środków publicznych.
Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprzeczyło, by raport był objęty umową z resortem. Tym samym resort zdystansował się od dokumentu, który powstał w kręgu pełnomocniczki rządu. Sprawa wywołała pytania o to, w jaki sposób wydatkowano publiczne pieniądze na opracowanie, które — jak przyznała sama autorka — nie powinno zostać upublicznione.
Na reakcję nie czekała także partia Prawo i Sprawiedliwość. Poseł Mariusz Błaszczak zapowiedział złożenie zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz prokuratury w celu zbadania sprawy. PiS domaga się również dymisji Barbary Mróz-Gorgoń ze stanowiska pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski.
Sprawa raportu pokazuje szerszy problem związany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w administracji publicznej. Z jednej strony narzędzia AI mogą usprawnić pracę urzędów i obniżyć koszty przygotowania analiz. Z drugiej — bez odpowiedniej weryfikacji i nadzoru merytorycznego mogą prowadzić do powstawania dokumentów zawierających rażące błędy, co podważa zaufanie do instytucji państwowych.
Wiceminister Standerski, przypominając o obowiązku oznaczania treści generowanych przez AI, wskazał kierunek, w którym powinny podążać instytucje publiczne. Transparentność w zakresie korzystania z nowych technologii staje się standardem, który ma chronić obywateli przed dezinformacją i zapewnić jakość publikowanych materiałów.
Pełnomocniczka rządu nie zapowiedziała na razie dalszych kroków w tej sprawie. Nie wiadomo też, czy dokument zostanie poprawiony, wycofany, czy też pozostanie w obiegu jako materiał roboczy. Na odpowiedź resortów i służb, do których trafi zawiadomienie PiS, trzeba będzie poczekać.