Wireva

Sondaż: większość Polaków wini Trumpa za wysokie ceny paliw

64,8 proc. badanych wskazuje prezydenta USA Donalda Trumpa jako głównego winnego drożyzny na stacjach paliw. Rząd Donalda Tuska obarcza winą 25,2 proc., a prezydenta Karola Nawrockiego 0,9 proc. – wynika z sondażu IBRiS dla «Rzeczpospolitej».

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Za wzrost cen paliw na polskich stacjach w największym stopniu odpowiada prezydent USA Donald Trump – uważa 64,8 proc. badanych. Takie wnioski płyną z najnowszego sondażu IBRiS dla «Rzeczpospolitej». Na drugim miejscu wskazywany jest rząd Donalda Tuska, któremu winę przypisuje 25,2 proc. ankietowanych. Zaledwie 0,9 proc. respondentów obarcza odpowiedzialnością prezydenta Karola Nawrockiego.

Wyniki badania pokazują, że opinia publiczna w Polsce wiąże drożyznę paliwową przede wszystkim z czynnikami zewnętrznymi, a nie z decyzjami krajowych władz. Donald Trump, który w styczniu 2025 roku rozpoczął drugą kadencję w Białym Domu, prowadzi politykę handlową i energetyczną mającą wpływ na globalne rynki surowców. Jego decyzje dotyczące ceł, sankcji oraz relacji z kluczowymi producentami ropy naftowej przekładają się na notowania baryłki, a w konsekwencji na ceny detaliczne paliw w Europie, w tym w Polsce.

Co istotne, poglądy polityczne ankietowanych nie różnicują znacząco odpowiedzi. Jak zauważają autorzy badania, wskazanie Donalda Trumpa jako głównego winnego wysokich cen paliw pojawia się niezależnie od sympatii partyjnych. To o tyle zaskakujące, że w debacie publicznej odpowiedzialność za drożyznę często przypisywana jest bieżącej polityce rządu. Tymczasem Polacy wydają się dostrzegać szerszy, międzynarodowy kontekst kształtowania się cen surowców energetycznych.

Rząd Donalda Tuska, wskazywany przez co czwartego badanego, odpowiada m.in. za politykę podatkową wobec paliw, w tym stawki VAT i akcyzy, a także za regulacje dotyczące rynku energetycznego. Prezydent Karol Nawrocki, choć wymieniany marginalnie, w debacie publicznej pojawia się w kontekście ewentualnych inicjatyw legislacyjnych lub polityki energetycznej państwa. Jego rola w kształtowaniu cen detalicznych jest jednak ograniczona, co potwierdzają wyniki sondażu – jedynie 0,9 proc. wskazań.

Badanie IBRiS dla «Rzeczpospolitej» wpisuje się w szerszy obraz nastrojów społecznych wobec gospodarki. Wysokie ceny paliw przekładają się bezpośrednio na koszty transportu, produkcji i codziennego życia obywateli. Drożejące paliwo podnosi ceny towarów i usług, co napędza inflację i osłabia siłę nabywczą gospodarstw domowych. W tym kontekście wskazanie przez większość Polaków czynnika zewnętrznego – polityki prezydenta USA – może sugerować, że społeczeństwo dostrzega ograniczoną kontrolę krajowych władz nad globalnymi mechanizmami rynkowymi.

Wyniki sondażu nie pozostawiają złudzeń co do tego, kogo Polacy obarczają winą za drożyznę. Donald Trump, rząd Donalda Tuska i prezydent Karol Nawrocki – to nazwiska, które pojawiły się w odpowiedziach. Zdecydowana przewaga wskazań na prezydenta USA pokazuje, że w odbiorze społecznym ceny paliw są w dużej mierze efektem decyzji podejmowanych poza granicami Polski. Czy taki obraz utrzyma się w kolejnych miesiącach, zależeć będzie od dalszego rozwoju sytuacji na rynkach surowcowych oraz od polityki energetycznej głównych graczy na świecie.

Same event, other desks

Story file →