Seria alarmów bombowych na pokładach europejskich samolotów wymusiła awaryjne lądowania i przekierowania maszyn w kilku państwach. Jednym z lotów objętych incydentem był samolot Wizz Air lecący z Mediolanu do Warszawy, który został przekierowany do Wiednia. Według informacji z zapisów załoga zgłosiła kod 7700, czyli międzynarodowy sygnał alarmowy, a przyczyną miało być zgłoszenie groźby zamachu bombowego.
Przekierowanie zgłoszono w okolicach Brna w Czechach. Airbus A321XLR wylądował w Wiedniu przed godziną 9 rano. Jak podano, nie był to jedyny incydent tego dnia. Doniesienia mówią o zdarzeniach we Francji, Belgii, Włoszech, Bułgarii i Czechach, a źródła nie są zgodne co do łącznej liczby takich przypadków. Różnią się więc relacje o tym, ile dokładnie samolotów zostało objętych alarmem.
Według relacji samolot PLL LOT miał wylądować w Brukseli. Airbus A320 lecący z Dublina do Rzymu został z kolei posadzony na bazie lotniczej Évreux we Francji. Sygnalizowano także alarm na pokładzie samolotu Finnair kierującego się do Rzymu. Trzy loty do Bułgarii musiały lądować awaryjnie, a w Czechach dotyczyło to trzech maszyn.
W kilku przypadkach, m.in. we Francji i we Włoszech, do eskorty zagrożonych samolotów poderwano myśliwce. Ich zadaniem było towarzyszenie maszynom aż do bezpiecznego lądowania, co jest standardową procedurą w sytuacjach, gdy na pokładzie podejrzewa się zagrożenie. Zarówno przekierowania, jak i awaryjne lądowania wpłynęły na rozkłady lotów i na podróżnych, którzy musieli czekać na dalszy transport.
Na tym etapie nie wiadomo, kto stoi za zgłoszeniami, czy w związku z nimi zatrzymano kogokolwiek, ani jakie były motywy ewentualnych sprawców. Nie podano także, czy zagrożenia okazały się bezpodstawne. W podobnych przypadkach ustalenia zwykle zapadają dopiero po przeszukaniu maszyn i bagażu, dlatego do czasu zakończenia takich czynności pozostaje otwarte pytanie o rzeczywisty charakter incydentów.