Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, do niedawna jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci rządu Donalda Tuska, żegna się ze stanowiskiem ministra funduszy i polityki regionalnej. Jej odejście zamyka okres, w którym łączyła technokratyczną skuteczność w pozyskiwaniu unijnych pieniędzy z polityczną nieskutecznością w wewnątrzrządowych rozgrywkach. Jak wynika z analizy Business Insidera, minister zyskała opinię osoby z własnymi pomysłami, ale przegrała z premierem w kluczowych starciach o kształt polityki.
Pełczyńska-Nałęcz objęła resort w trudnym momencie, gdy Polska zabiegała o odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Jej urzędnicze doświadczenie i znajomość Brukseli miały przyspieszyć ten proces. W pierwszych miesiącach była jednym z najczęściej cytowanych ministrów, a jej wystąpienia o funduszach europejskich przyciągały uwagę mediów. Z czasem jednak coraz wyraźniej zaznaczała własne zdanie w sprawach wykraczających poza jej resort, co miało nie podobać się w centrum rządu.
Według analizy Business Insidera, politycy z własnymi inicjatywami i odwagą pójścia pod prąd w teorii powinni być cenieni przez wyborców. W praktyce szybko tracą poparcie i są eliminowani z pierwszych stron. Przykład Pełczyńskiej-Nałęcz pokazuje, że nawet minister z dużym dorobkiem merytorycznym musi liczyć się z dyscypliną koalicyjną i hierarchią w rządzie. Jej starania o reformy, w tym głośne propozycje dotyczące polityki regionalnej, nie zyskały wystarczającego poparcia politycznego, by przetrwać w starciu z premierem.
Odejście minister to także sygnał dla koalicji rządzącej. Wewnętrzne napięcia wokół podziału kompetencji i tempa reform mogą wpływać na dalszą współpracę partii tworzących gabinet. Dla wyborców liczy się przede wszystkim skuteczność w pozyskiwaniu unijnych funduszy i realizacji inwestycji. Pytanie, czy następca Pełczyńskiej-Nałęcz utrzyma dotychczasowe tempo prac nad KPO, pozostaje otwarte. Na razie wiadomo, że rząd traci ministra, który łączył wiedzę o funduszach z widoczną obecnością publiczną, ale nie potrafił przełożyć tego na realny wpływ polityczny.