Sąd Okręgowy w Warszawie wydał w środę list żelazny byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Informację przekazał obrońca polityka, mec. Bartosz Lewandowski. Postanowienie jest nieprawomocne, a prokuratura już zapowiedziała, że je zaskarży.
List żelazny to instytucja prawa karnego, która pozwala podejrzanemu odpowiadać z wolnej stopy. W zamian za gwarancję stawienia się na każde wezwanie sądu i prokuratury, oskarżony unika tymczasowego aresztowania. Sąd uznał, że w interesie wymiaru sprawiedliwości leży, aby śledztwo było kontynuowane, a Romanowski stawił się i był do dyspozycji organów. Jak argumentowała sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego, lepszym rozwiązaniem jest wydanie listu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach poszukiwania podejrzanego.
Decyzja sądu oznacza, że z chwilą uprawomocnienia się postanowienia uchyli tymczasowy areszt wobec Romanowskiego. Prokurator Piotr Woźniak, który kieruje śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, poinformował dziennikarzy, że na postanowienie sądu zostanie złożone zażalenie. „Uważam, że temu konkretnemu podejrzanemu nie możemy zaufać” — powiedział prokurator. Zaznaczył, że na złożenie zażalenia ma siedem dni i „na pewno się w tym czasie zmieści”.
Prokurator Woźniak dodał, że jeśli postanowienie się uprawomocni, spowoduje to automatyczne uchylenie listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Romanowskiego. Obecnie oba instrumenty nadal obowiązują. Prokuratura nie zgadza się z argumentacją sądu, że wydanie listu żelaznego jest jedynym wyjściem pozwalającym na realizację dalszych celów postępowania karnego.
Marcin Romanowski, poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości, ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. W grudniu 2024 roku wydano za nim list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Tego samego dnia okazało się, że przebywa na Węgrzech, które udzieliły mu ochrony międzynarodowej. Po zmianie władzy na Węgrzech w maju tego roku nie było jasne, gdzie znajduje się Romanowski. W sierpniu do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło jego pismo z wnioskiem o wydanie listu żelaznego. Z informacji przekazanych wówczas przez sąd wynikało, że przesyłkę nadano w Tyraspolu, w separatystycznym regionie Naddniestrza, który od lat 90. funkcjonuje jako państwo nieuznawane, głównie dzięki wsparciu Rosji.
Obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, po wyjściu z sali sądowej powiedział, że jeśli postanowienie o wydaniu listu żelaznego się uprawomocni, nie ma wątpliwości, że jego klient wróci do Polski. „To jest też w jego interesie” — dodał. Podkreślił, że sytuacja zawodowa i polityczna Romanowskiego wymaga, aby był w kraju. Na pytanie o gwarancje, że podejrzany nie ucieknie, mecenas odparł, że Romanowski ma obecnie unieważnione wszystkie dokumenty paszportowe, co uniemożliwia mu podróż samolotem lub statkiem do kraju wymagającego takiej przeprawy.
Lewandowski zaznaczył również, że po powrocie Romanowski nie może destabilizować postępowania ani mataczyć, a także musi informować prokuratora o miejscu przebywania. Dodał, że z jego doświadczenia zawodowego wynika, iż warunki listu żelaznego są przestrzegane, ponieważ stanowi on gwarancję, że dana osoba nie zostanie tymczasowo aresztowana. W tym momencie nie ma wobec Romanowskiego środka zapobiegawczego w postaci dozoru policji — poseł PiS będzie odpowiadał z wolnej stopy.
Sprawa dotyczy śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, którym kieruje prokurator Piotr Woźniak. Postanowienie sądu jest nieprawomocne, a o jego dalszych losach zdecyduje sąd odwoławczy po rozpatrzeniu zażalenia prokuratury. Do czasu rozstrzygnięcia list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania pozostają w mocy.