Rosyjska eskalacja wobec Polski nie jest przypadkowa — ocenia gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W rozmowie z mediami wskazuje, że częstotliwość ostatnich incydentów jest celowa, a Moskwa świadomie testuje reakcję NATO i Zachodu. Jego zdaniem odpowiedź sojuszu musi być przemyślana i oparta na trzech filarach, wśród których kluczowe miejsce zajmuje odstraszanie nuklearne.
Koziej podkreśla, że same słowa potępienia nie wystarczą. Potrzebne jest połączenie siły odstraszania, jedności sojuszu oraz jasnej komunikacji strategicznej. Były szef BBN wymienia trzy elementy nacisku na Rosję: po pierwsze, wzmocnienie zdolności obronnych NATO na wschodniej flance, po drugie, utrzymanie spójności politycznej państw członkowskich, po trzecie, silne odstraszanie nuklearne. To właśnie ten ostatni element ma jego zdaniem szczególne znaczenie w obliczu rosyjskiej retoryki i działań.
W tle tych ocen pojawia się także stanowisko obecnego ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, który w ostatnich dniach ostrzegał, że sytuacja bezpieczeństwa jest najniebezpieczniejsza od dziesięcioleci. Jego wypowiedzi wpisują się w szerszą debatę o tym, jak Polska i NATO powinny odpowiadać na rosyjskie prowokacje — od naruszeń przestrzeni powietrznej po działania hybrydowe na granicy.
Były szef BBN zwraca uwagę, że Rosja prowadzi wobec Polski przemyślaną strategię nacisku, która ma na celu osłabienie jedności sojuszu i podważenie zaufania do gwarancji bezpieczeństwa. Dlatego — jak argumentuje — odpowiedź musi być wielowymiarowa. Nie chodzi tylko o zwiększenie wydatków na obronę, ale o realne zdolności odstraszania, w tym te o charakterze nuklearnym, które są fundamentem odstraszania w ramach NATO.
W debacie publicznej pojawiają się także głosy, że czarny scenariusz wojny może się ziścić w perspektywie kilku lat, jeśli Rosja nie zostanie skutecznie powstrzymana. Eksperci i politycy podkreślają, że czas działa na niekorzyść, a decyzje podejmowane teraz będą miały konsekwencje dla bezpieczeństwa całego regionu. Koziej wskazuje, że kluczowe jest, by Zachód nie dał się wciągnąć w eskalację, ale jednocześnie jasno pokazał, że jest gotowy do obrony.
Trzy filary nacisku na Rosję — wzmocnienie obrony, jedność sojuszu i odstraszanie nuklearne — mają tworzyć spójną strategię. Były szef BBN zaznacza, że bez silnego odstraszania nuklearnego pozostałe elementy mogą okazać się niewystarczające. Jego zdaniem NATO powinno utrzymywać zdolności odstraszania na odpowiednim poziomie, a państwa członkowskie muszą być gotowe do wspólnego działania.
Wypowiedź Kozieja wpisuje się w trwającą w Polsce i w NATO dyskusję o tym, jak odpowiadać na rosyjskie działania. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, mówił niedawno o najniebezpieczniejszej sytuacji od lat, co dodatkowo podkreśla wagę debaty. Zarówno obecne władze, jak i byli decydenci sektora bezpieczeństwa zgadzają się, że Rosja stanowi długoterminowe wyzwanie, które wymaga stałego zaangażowania i gotowości.
Ostatecznie, zdaniem byłego szefa BBN, kluczowe jest, by Zachód mówił jednym głosem i nie pozwolił Rosji na dzielenie sojuszu. Trzy wskazane elementy — obrona, jedność i odstraszanie nuklearne — mają być odpowiedzią na rosyjską eskalację, która nie jest przypadkiem, lecz celowym działaniem. To przesłanie ma szczególne znaczenie dla Polski, która znajduje się na wschodniej flance NATO i jest bezpośrednio narażona na rosyjskie naciski.