Jeszcze rok temu trudno byłoby uwierzyć, że wrócą, a jednak. Na jesień 2026 projektanci postanowili przywrócić do łask trzy trendy z kategorii „ugly chic”, czyli stylu, który celowo stawia na nieoczywiste, często kontrowersyjne i pozornie nieestetyczne rozwiązania. To kierunek, który od kilku sezonów budzi skrajne emocje wśród fashionistek, ale najnowsze pokazy pokazują, że brzydkie piękno ma się świetnie i nie zamierza znikać z modowej mapy.
Pierwszym z trendów, który powraca, są buty o masywnej, wręcz niezgrabnej sylwetce. Chodzi przede wszystkim o „krowie języki”, czyli buty o wydłużonym, podwiniętym nosku, które wyglądają, jakby ktoś zapomniał je dokończyć. Do tego dochodzą grube, wręcz ciężkie podeszwy i wyraziste, kontrastowe szwy. Projektanci stawiają na modele w ziemistych kolorach, ale nie brakuje też wersji w jaskrawych, neonowych odcieniach. To obuwie, które ma być wygodne, ale przede wszystkim przyciągać wzrok i łamać konwencje.
Drugim powracającym trendem są spódnice i sukienki o asymetrycznym, niedbałym kroju, które wyglądają, jakby zostały uszyte z przypadkowych kawałków materiału. Mowa o warstwowych, poszarpanych rąbkach, widocznych niciach i celowo niedopracowanych szwach. Ten styl, znany z pokazów awangardowych projektantów, wchodzi teraz do głównego nurtu. Kluczowe są tu tkaniny o zróżnicowanej fakturze, które tworzą efekt nieładu, ale w rzeczywistości są precyzyjnie zaprojektowane. To propozycja dla kobiet, które nie boją się eksperymentów i chcą wyrazić siebie poprzez oryginalne, nieoczywiste stylizacje.
Trzecim trendem, który powraca, są dodatki inspirowane światem dziecięcych zabawek i przedmiotów codziennego użytku. Mowa o torebkach w kształcie pluszowych misiów, breloczkach przypominających gumowe kaczuszki czy naszyjnikach z koralików, które wyglądają, jakby zostały zrobione na szkolnych zajęciach plastycznych. Ten nurt „ugly chic” to zabawa modą i powrót do beztroski. Projektanci udowadniają, że dodatek nie musi być elegancki, by był pożądany. Liczy się oryginalność i poczucie humoru, a te akcesoria mają być pretekstem do rozmowy i wyrażenia swojej osobowości.
Eksperci modowi zwracają uwagę, że powrót tych trendów to nie przypadek. W czasach niepewności i globalnych kryzysów konsumentki szukają w modzie ucieczki i lekkości. „Ugly chic” daje im możliwość zabawy i ucieczki od sztywnych, korporacyjnych standardów. To także odpowiedź na rosnącą popularność second-handów i mody cyrkularnej, gdzie unikatowe, niepowtarzalne przedmioty są na wagę złota. Moda na brzydotę to w istocie moda na indywidualizm i odrzucenie masowej, jednolitej estetyki.
Choć trendy te budzą kontrowersje, to właśnie one będą dyktować ton nadchodzącego sezonu. Projektanci odważnie stawiają na to, co nieoczywiste, a sklepy już przygotowują się na zwiększone zapotrzebowanie na nietypowe fasony i dodatki. Czy „krowie języki” i torebki-misie podbiją serca Polek? Wszystko wskazuje na to, że jesienią 2026 roku na ulicach zobaczymy znacznie więcej odważnych, niekonwencjonalnych stylizacji, które łamią wszelkie dotychczasowe zasady dobrego smaku. Jedno jest pewne: nuda nie wróci do mody.