Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo potępiło przeprowadzenie przez Rosję wyborów na okupowanych terytoriach Ukrainy, a także w Naddniestrzu, Osetii Południowej i Abchazji. W niedzielnym komunikacie resort określił te działania jako pseudo-wybory organizowane przez rosyjskiego okupanta, które nie wywołują skutków prawnych.
W oświadczeniu MSZ podkreślono, że organizacja głosowania na terytoriach należących do Ukrainy, Mołdawii i Gruzji nie może służyć legitymizowaniu roszczeń terytorialnych Moskwy. Resort wezwał Federację Rosyjską do poszanowania prawa międzynarodowego oraz do zaprzestania działań naruszających suwerenność i integralność terytorialną sąsiadów.
Głosowanie, które odbyło się w niedzielę, było wyborami do Dumy Państwowej Rosji. Według wstępnych wyników exit poll zwyciężyła partia Jedna Rosja, zdobywając ponad połowę głosów. Z wyników zadowolenia nie ukrywał Dmitrij Miedwiediew, który zapowiedział dalsze wcielanie w życie kursu politycznego Władimira Putina.
Polskie MSZ w swoim stanowisku zwraca uwagę, że wybory na okupowanych terenach nie mają umocowania w prawie międzynarodowym i nie mogą być traktowane jako legalne. To kolejny głos sprzeciwu wobec rosyjskich działań, które społeczność międzynarodowa określa jako naruszenie porządku prawnego.
Sprawa wyborów na okupowanych terytoriach wpisuje się w szerszy kontekst rosyjskiej agresji na Ukrainę. Władze w Kijowie wielokrotnie alarmowały o pogarszającej się sytuacji humanitarnej na terenach zajętych przez Rosję. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poinformował, że w Oleszkach w obwodzie chersońskim ludzie zbierają trawę, by przeżyć, i zarzucił Rosji celowe wywoływanie katastrofy humanitarnej.
Organizacja wyborów w Naddniestrzu, Osetii Południowej i Abchazji to z kolei próba umocnienia rosyjskich wpływów w regionach separatystycznych, które nie są uznawane przez społeczność międzynarodową. Polska konsekwentnie nie uznaje legalności takich działań i wspiera integralność terytorialną Ukrainy, Mołdawii i Gruzji.
MSZ w komunikacie nie pozostawia wątpliwości, że pseudo-wybory nie mogą zmienić statusu prawnego okupowanych terenów. Wezwanie do poszanowania prawa międzynarodowego to sygnał, że Warszawa będzie nadal zabiegać o międzynarodową presję na Moskwę w tej sprawie.