W dzisiejszym miejscu pracy najważniejsze stają się osąd i dyskrecja, ponieważ koszt wytwarzania treści nigdy nie był niższy. Modele takie jak Fable sprawiają, że łatwiej niż kiedykolwiek jest działać w milionach kierunków naraz, dlatego kluczowe staje się wybranie właściwego. Dawniej produktywność mierzono głównie ilością wykonanej pracy – wystarczało tworzyć dużo poprawnych materiałów, by uchodzić za wartościowego pracownika. Wysiłek wkładany w pracę sygnalizował zaangażowanie, a to zwykle chroniło przed utratą posady.
Jednak ten model załamuje się, gdy można poprosić asystenta AI o wygenerowanie tekstu w kilka sekund. Przykład z artykułu: wklejasz propozycję współpracownika, piszesz „nie, spróbujmy inaczej” i otrzymujesz tysiąc słów poprawnej prozy. To sprawia, że firmy takie jak Amazon, JPMorgan, Meta czy Disney, które wprowadzają rankingi AI nagradzające czystą ilość, mogą nie optymalizować tego, co naprawdę tworzy wartość. Jeden z pracowników Disneya podobno użył Claude’a ponad 400 tysięcy razy w dziewięć dni.
Problem nie leży w samym korzystaniu z AI, lecz w braku dyskrecji. Gdy output jest tani, a publikujemy go bez zastanowienia, przerzucamy na współpracowników trud oceny, czy treść jest prawdziwa, istotna i warta uwagi. To właśnie jest osąd – decydowanie, które pomysły zasługują na uwagę. Bez tego powstają dziesięciostronicowe mema wygenerowane przez AI, które mogłyby mieć dwie strony, albo aktualizacje na Slacku bez treści pod ładnymi punktami. W nadmiarze takie materiały dławią firmę i niszczą szybkość, którą AI miała przynieść.
W przeszłości wysiłek był sygnałem zaangażowania – jeśli ktoś spędził nad czymś godziny, warto było to przeczytać. Teraz ilość nie świadczy o trosce, a nowy sygnał nie jest jeszcze jasny. Autor proponuje kilka zasad: myśl najpierw, używaj AI później; każde zdanie powinno zasłużyć na swoje miejsce; twórz treści, które tylko Ty mógłbyś napisać – z własnymi danymi, opinią i głosem. Jeśli przeczytanie zajmuje więcej czasu niż przemyślenie, to prawdopodobnie „slop”. Warto też zakładać, że ilość wyjścia AI można ciąć o 50–75 procent.
Autor przywołuje Williama Faulknera: „w pisaniu musisz zabić wszystkie swoje ulubione”. Ta zasada jest teraz ważniejsza niż kiedykolwiek, bo decydowanie, które pomysły zasługują na istnienie, to kluczowa kompetencja nowoczesnej pracy. Zamiast gonić za szybkością, powinniśmy spędzić część czasu zaoszczędzonego dzięki AI na zastanowieniu, co warto w ogóle stworzyć. Wymaga to środowiska pracy, które ceni zwolnienie tempa, by przyspieszyć we właściwym kierunku.
Zwycięzcami dzisiejszej ery nie będą ci, którzy produkują najszybciej, ale ci, którzy wykazują się osądem co do tego, co powinno powstać. Jeśli to osiągniemy, możemy poruszać się szybciej niż kiedykolwiek, i to w dokładnie właściwym kierunku.