Prezydent Serbii Aleksandar Vučić złożył w niedzielę rezygnację ze stanowiska, aby ubiegać się o urząd premiera w przedterminowych wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 25 października. Decyzja oznacza powrót polityka do walki o władzę w innym niż dotychczas zakresie i realizację zapowiedzi składanej zwolennikom.
Vučić pełnił funkcję prezydenta od 2017 roku, a wcześniej stał na czele rządu. Jego ugrupowanie, Serbska Partia Postępowa, pozostaje dominującą siłą na scenie politycznej. Rezygnacja z urzędu prezydenta na rzecz startu w wyborach parlamentarnych to ruch, który pozwala mu ubiegać się o stanowisko szefa rządu bez konieczności wcześniejszego opuszczania polityki.
Zgodnie z serbskimi przepisami prezydent nie może jednocześnie kierować rządem, dlatego objęcie funkcji premiera wymagało ustąpienia z dotychczasowego stanowiska. Przedterminowe wybory parlamentarne odbędą się 25 października. Data głosowania została wyznaczona w związku z kryzysem politycznym i naciskami opozycji, która domagała się wcześniejszego rozpisania wyborów.
Vučić zapowiadał, że jego celem jest utrzymanie ciągłości władzy i stabilności w kraju. Start w wyborach jako kandydat na premiera oznacza, że będzie chciał osobiście nadzorować prace rządu w kolejnej kadencji. Jego decyzja może też wpłynąć na układ sił w parlamencie, gdzie dotychczasowe zaplecze prezydenta miało większość.
Serbia znajduje się w trudnym momencie politycznym. Opozycja od miesięcy organizowała protesty, oskarżając władze o ograniczanie wolności mediów i nadużycia. Przedterminowe wybory są postrzegane jako test dla obu stron sporu. Wynik głosowania zdecyduje o tym, kto pokieruje rządem i jak będzie wyglądała dalsza droga Serbii w rozmowach z Unią Europejską oraz w polityce regionalnej.
Rezygnacja Vučicia z prezydentury nie oznacza, że kraj pozostanie bez głowy państwa na długo. Zgodnie z konstytucją obowiązki prezydenta przejmie tymczasowo przewodniczący parlamentu. Nowy prezydent zostanie wybrany w wyborach powszechnych, których termin nie został jeszcze ogłoszony. Do tego czasu Serbia będzie miała tymczasowego gospodarza, co może osłabić pozycję prezydenta w bieżącej polityce.
Dla Vučicia kluczowe będzie teraz przekonanie wyborców, że jego kandydatura na premiera to gwarancja kontynuacji dotychczasowego kursu. Polityk cieszy się poparciem części elektoratu, ale musi się liczyć z rosnącą konkurencją ze strony ugrupowań opozycyjnych, które liczą na przejęcie władzy po październikowym głosowaniu.
Decyzja o rezygnacji z prezydentury i starcie na premiera to jeden z najważniejszych ruchów politycznych w Serbii w ostatnich latach. Jej skutki będą widoczne nie tylko w kraju, ale także w relacjach z sąsiadami i partnerami międzynarodowymi, którzy uważnie przyglądają się sytuacji politycznej w Belgradzie.