Robert Makłowicz, znany kulinarny podróżnik i jeden z najpopularniejszych gospodarzy w Polsce, znalazł się w centrum internetowej dyskusji o możliwym starcie w wyborach prezydenckich. Choć sam podchodzi do tej kwestii z dystansem, w sieci szybko zaczęła krążyć wypowiedź przypisywana jego osobie, która ma podsumowywać polską politykę w ostrych słowach. Według przekazu źródłowego chodzi o cytat, którego autentyczność nie została potwierdzona.
Materiał, na którym opiera się ta relacja, wskazuje, że w nowej książce Makłowicza pojawiają się fragmenty dotyczące zorganizowanej nagonki wokół jego nazwiska. Autor książki ma demaskować mechanizmy, które – jak sugeruje – służą rozpowszechnianiu fałszywych informacji o jego rzekomych planach politycznych. Te same wątki, w formie skróconej i wyrwanej z kontekstu, zaczęły następnie funkcjonować w mediach społecznościowych jako rzekome słowa popularnego prezentera.
Dezinformacja w tym przypadku polega na przypisaniu komentarza, którego nie wypowiedział lub którego nie udokumentowano w pierwotnej formie. Źródło nie podaje szczegółowych danych o zasięgu tych treści ani o tym, kto je pierwotnie opublikował. Nie wiadomo również, czy sam Makłowicz zamierza formalnie reagować na krążące w sieci materiały.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst częstego wykorzystywania rozpoznawalnych nazwisk w materiałach o charakterze politycznym, zwłaszcza w okresach zbliżających się wyborów. Popularne osoby publiczne bywają przedstawiane jako kandydaci lub jako autorzy opinii, których nigdy nie wygłosiły, co utrudnia odbiorcom odróżnienie wypowiedzi autentycznych od spreparowanych.
Makłowicz od lat pozostaje jedną z najbardziej lubianych postaci w polskich mediach, dzięki programom poświęconym kuchni, podróżom i kulturze. Właśnie ta pozycja sprawia, że jego nazwisko bywa wykorzystywane w różnego rodzaju przekazach. W obecnej sytuacji najważniejsze pozostaje jednak rozróżnienie między tym, co zostało rzeczywiście powiedziane, a tym, co jedynie krąży jako przypisany cytat.