Miarą sukcesu zawodowego w większości firm pozostaje wysokość, a nie to, czy wybrana droga pasuje do życia. Autorka książki „The Right Mountain” z 2026 roku, napisanej wspólnie z Kristin Kaye, twierdzi, że ta logika prowadzi wielu ludzi na szczyt, którego wcale nie chcieli zdobywać. Sama odeszła z roli dyrektora w dziale zarządzania majątkiem Morgan Stanley i kilka lat później, około 2015 roku, założyła własną firmę doradztwa majątkowego.
Według autorki kultura finansowa nagradza nieustanne dążenie do pieniędzy i władzy. Nowoczesne życie kieruje energię głównie w stronę kariery, często kosztem zdrowia, relacji i zwykłego odpoczynku. Jej zdaniem ciągłe pięcie się w górę nie daje prawdziwego zwycięstwa, bo po każdym osiągniętym celu pojawia się kolejny, a zmęczenie narasta szybciej niż satysfakcja. Podkreśla, że problem nie leży w ambicji samej w sobie, lecz w tym, że ambicja rzadko zadaje pytanie o kierunek.
Punktem wyjścia do rozważań jest samo słowo „bogactwo”. Według autorki pochodzi ono ze staroangielskiego i pierwotnie oznaczało dobrostan, czyli stan, w którym człowiek czuje się dobrze w całym swoim życiu, a nie tylko na koncie bankowym. Odwołując się do teorii integralnej Kena Wilbera, proponuje ona model czterech kwadrantów prawdziwego bogactwa. Pierwszy obejmuje świadomość ciała i umysłu, czyli emocje, duchowość i wewnętrzne poszukiwania. Drugi to obfitość w pracy i finansach, czyli sukces zawodowy i majątek netto. Trzeci to serdeczna więź z innymi ludźmi i społecznością. Czwarty to uczenie się przez całe życie i rozumienie, jak działa świat.
Model ten autorka sprawdziła podczas śniadaniowego warsztatu dla potencjalnych klientów na Manhattanie. Wśród uczestników byli starszy partner z firmy private equity oraz szef działu zarządzania majątkiem. Poproszono ich, by fizycznie przeszli do tego kwadrantu, w którym spędzają najwięcej czasu. Niemal wszyscy stanęli w kwadrancie pracy i bogactwa. Następnie zapytano ich, gdzie chcieliby spędzać czas, gdyby pieniądze nie były zmartwieniem. Odpowiedzi rozproszyły się po całej przestrzeni sali, co zdaniem autorki pokazuje, jak daleko rzeczywiste priorytety odchodzą od tego, czego ludzie faktycznie pragną.
Autorka zwraca uwagę, że osoby zarabiające najwięcej często są najbardziej przywiązane do jednego kwadrantu, bo to właśnie on przynosi im widoczne nagrody: awanse, uznanie i liczby w arkuszu. Pozostałe obszary, takie jak zdrowie, przyjaźnie czy nauka dla przyjemności, bywają odkładane na później, aż stają się sferami zaniedbanymi. Jej zdaniem właśnie w tych zaniedbanych miejscach najłatwiej o zmianę, ponieważ nawet niewielkie inwestycje czasu i uwagi przynoszą tam zauważalny efekt.
Autorka proponuje prosty autotest oparty na dwóch pytaniach: dokąd ucieka nasz czas i dokąd by uciekał, gdybyśmy nie musieli martwić się o pieniądze. Jej zdaniem nawet niewielkie zmiany w zaniedbanych kwadrantach mogą przynieść duże korzyści, na przykład więcej spokoju, lepsze relacje czy większą satysfakcję z tego, co się robi. Warto zauważyć, że są to wnioski autorki wynikające z jej doświadczeń zawodowych i warsztatów, a nie wyniki badań naukowych. Traktować je można zatem jako propozycję do przemyślenia, a nie gotową receptę na życie zawodowe.