Do tragicznego wypadku doszło na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Kopydłów w powiecie wieluńskim, w województwie łódzkim. Samochód osobowy wjechał pod pociąg TLK relacji Kraków-Poznań. Na miejscu zginął 21-letni mężczyzna, a 16-letnia kobieta w stanie ciężkim została przetransportowana do szpitala.
Zdarzenie miało miejsce w niedzielę. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierujący pojazdem wjechał na tory bezpośrednio przed nadjeżdżającym składem. Siła uderzenia była ogromna. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe — straż pożarną, pogotowie ratunkowe oraz policję. Mimo szybkiej reakcji służb, życia młodego mężczyzny nie udało się uratować. Ranna nastolatka została przewieziona do jednego ze szpitali w regionie, gdzie przebywa pod opieką lekarzy.
Pociąg TLK, który brał udział w zdarzeniu, został zatrzymany. Podróżni musieli liczyć się z opóźnieniami, a ruch kolejowy na tym odcinku został wstrzymany. Na miejscu pracują policjanci pod nadzorem prokuratora, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności tragedii. Funkcjonariusze ustalają, dlaczego kierowca zdecydował się wjechać na przejazd mimo braku sygnalizacji i rogatek.
Niestrzeżone przejazdy kolejowe od lat są miejscem, gdzie dochodzi do najgroźniejszych wypadków. Brak zapór i sygnalizacji świetlnej sprawia, że o bezpieczeństwie decyduje wyłącznie ostrożność kierowcy. W wielu takich miejscach widoczność bywa ograniczona, a nadjeżdżający pociąg można usłyszeć zbyt późno. Eksperci od lat apelują o zachowanie szczególnej rozwagi przed wjazdem na tory, zwłaszcza w miejscach, gdzie nie ma automatycznych zabezpieczeń.
Policja i prokuratura prowadzą czynności mające na celu ustalenie, czy do wypadku przyczyniły się inne czynniki, takie jak warunki atmosferyczne, stan techniczny pojazdu czy ewentualne błędy w oznakowaniu przejazdu. Śledczy przesłuchują świadków i zabezpieczają nagrania z okolicznych kamer. Na razie nie ujawniono danych osobowych ofiar.
To kolejny w ostatnim czasie wypadek na przejeździe kolejowym w Polsce, który kończy się tragicznie. Statystyki pokazują, że mimo kampanii społecznych i modernizacji wielu skrzyżowań dróg z torami, liczba takich zdarzeń pozostaje wysoka. Każdego roku na przejazdach giną dziesiątki osób. Najczęstszą przyczyną jest ignorowanie znaku stop, wjeżdżanie pod opuszczone rogatki lub próba pokonania przejazdu tuż przed nadjeżdżającym pociągiem.
Mieszkańcy Kopydłowa i okolicznych wsi podkreślają, że przejazd, na którym doszło do wypadku, od dawna uchodził za niebezpieczny. Wskazują na ograniczoną widoczność i brak dodatkowych zabezpieczeń. Czy po tej tragedii zapadną decyzje o modernizacji tego konkretnego skrzyżowania, na razie nie wiadomo. Sprawę badają odpowiednie służby.