Wireva

Wybory w USA w 2026 roku zaczną wyścig o Biały Dom

Vance ma dziś najprostszą drogę do nominacji Republikanów, ale wynik midterms może wzmocnić Rubio albo wynieść nowych demokratycznych kandydatów. Dla Polski stawką będzie też przyszłość NATO i wsparcia dla Ukrainy.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Amerykanie 3 listopada 2026 roku wybiorą całą Izbę Reprezentantów oraz senatorów klasy II. Formalnie będą to wybory środka kadencji. Z punktu widzenia Polski równie ważne może być jednak to, kogo ten wieczór wypromuje jako wiarygodnego kandydata na prezydenta USA w 2028 roku.

Donald Trump nie może, przy obecnym brzmieniu konstytucji, zostać wybrany na trzecią kadencję. 22. poprawka ogranicza liczbę wyborów jednej osoby na prezydenta do dwóch. Republikanie muszą więc wcześniej czy później rozstrzygnąć sukcesję. Analiza Cronkite rozdziela dwa pytania: kto ma największą szansę zdobyć nominację partii i kto potem ma najlepszy profil do wygrania wyborów powszechnych. Dziś w pierwszej kategorii wyraźnie prowadzi wiceprezydent JD Vance.

Średnia RealClearPolling daje mu 40,4% poparcia w potencjalnych prawyborach Republikanów, wobec 22,6% dla sekretarza stanu Marco Rubio. Vance ma urząd, bliskość Trumpa i naturalną pozycję dziedzica obecnej koalicji. Rubio może jednak budować inny argument: w części wczesnych zestawień z Demokratami wypada korzystniej w centrum elektoratu.

Sondaż Emersona z sierpnia pokazał, że Pete Buttigieg, Gavin Newsom i Jon Ossoff wyprzedzali w testowanych parach zarówno Vance’a, jak i Rubio. Kamala Harris pokonywała Vance’a, lecz przegrywała z Rubio. Dwa lata przed wyborami takie liczby nie są prognozą. Pokazują za to, gdzie partie będą szukały słabości swoich faworytów.

Dlatego wynik midterms jest kluczowy dla Vance’a. Jeśli Republikanie obronią silną pozycję w Kongresie mimo trudnego klimatu, będzie mógł twierdzić, że trumpowski model mobilizacji działa również bez Trumpa na karcie wyborczej. Poważna porażka zwiększy popyt na korektę kursu, a Rubio ma dziś najlepszą pozycję, by ją reprezentować.

Po stronie demokratycznej pole jest szersze. Harris prowadzi w średniej krajowej, Newsom jest drugi, Buttigieg trzeci. Ale w New Hampshire Buttigieg jest znacznie mocniejszy, a jego sierpniowa wizyta w Karolinie Południowej pokazuje, że potencjalni kandydaci już pracują nad słabymi punktami poprzednich kampanii.

Szczególnie ważne będą Georgia i Pensylwania. Jon Ossoff broni mandatu senatora w Georgii i w jednym z najnowszych badań prowadzi 50 do 43. Josh Shapiro walczy o reelekcję na gubernatora Pensylwanii i ma przewagę 55 do 39. Zwycięstwo w którymkolwiek z tych stanów jest dla przyszłego kandydata prezydenckiego mocniejszym dowodem niż wysoki wynik w ogólnokrajowym sondażu prawyborczym.

Dla Polski personalia mają bezpośrednie konsekwencje. Następna administracja będzie decydowała o tempie wzmacniania wschodniej flanki NATO, skali obecności wojskowej USA w Europie oraz podejściu do Ukrainy i Rosji. Różnice między Vance’em i Rubio w polityce zagranicznej są już widoczne; równie ważne będą różnice między potencjalnymi Demokratami.

Listopad 2026 roku nie wybierze następcy Trumpa. Może jednak pokazać, kto potrafi zdobywać wyborców w stanach, które zdecydują o prezydenturze dwa lata później. Dla Warszawy będzie to pierwszy moment, by traktować wyścig 2028 nie jako listę nazwisk, lecz jako realny układ sił.

Same event, other desks

Story file →