Pierwsze 28 czołgów K2 z drugiej umowy wykonawczej z Koreą Południową dotarło do Polski i ma zasilić 16. Dywizję Zmechanizowaną. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o dostawie 25 sierpnia, wskazując, że kolejna partia wzmacnia bezpieczeństwo kraju. Dywizja odpowiada za północno-wschodni kierunek, a jej jednostki działają w regionie Warmii i Mazur, blisko granicy z rosyjskim obwodem kaliningradzkim.
To ważne rozróżnienie: czołgi nie zostały wysłane „do Kaliningradu”, lecz do polskiego związku taktycznego rozmieszczonego po polskiej stronie granicy. Sama zapowiedź ministra nie zawiera też informacji o wykryciu przygotowań Rosji do bezpośredniego, nieuchronnego ataku na NATO. Kosiniak-Kamysz opisał dostawę jako kolejny krok w konsekwentnym wzmacnianiu bezpieczeństwa Polski.
Dostawa jest pierwszą realizowaną w ramach kontraktu podpisanego 1 sierpnia 2025 roku z Hyundai Rotem. Umowa dotyczy 180 czołgów K2, a nie 180 różnych pojazdów wojskowych. Z tej liczby 116 to wozy w obecnej konfiguracji K2GF, które mają być dostarczane w latach 2026–2027. Pozostałe 64 to spolonizowana wersja K2PL planowana na lata 2028–2030.
Oddzielną częścią zamówienia jest 81 pojazdów wsparcia na podwoziu K2: 31 wozów zabezpieczenia technicznego, 25 pojazdów inżynieryjnych i 25 mostów towarzyszących. To właśnie połączenie czołgów z zapleczem technicznym ma umożliwić tworzenie pełnych zdolności pancernych, a nie tylko zwiększanie liczby samych wozów bojowych.
K2PL ma być jednocześnie projektem przemysłowym. Spośród 64 czołgów tej wersji 61 ma powstać w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach. Pierwsze trzy egzemplarze zostaną wyprodukowane w Korei Południowej i wykorzystane do prób konfiguracji. Wariant dla Polski ma otrzymać dodatkowe opancerzenie, aktywny system ochrony i rozwiązania przeciw dronom.
Sierpniowa partia zwiększyła liczbę K2 dostarczonych Polsce do 208. Wcześniejsza umowa wykonawcza z 2022 roku na 180 czołgów została zakończona w listopadzie 2025 roku. Drugi kontrakt podnosi łączną liczbę zamówionych w dwóch transzach wozów do 360.
Zmiana ma także wymiar logistyczny. Nowoczesny batalion pancerny potrzebuje nie tylko sprawnych załóg i amunicji, ale również części zamiennych, urządzeń diagnostycznych, możliwości ewakuacji ciężkich pojazdów oraz przepraw. Dlatego w kontrakcie znalazły się pakiety szkoleniowe i logistyczne, a w kolejnych latach mają przyjść wozy specjalistyczne. Dopiero ich zgranie z czołgami pokazuje rzeczywistą gotowość jednostki, a nie samą wartość zakupionego sprzętu.
Dla północno-wschodniej Polski kluczowe jest więc nie samo liczenie czołgów, lecz to, gdzie trafiają i jak szybko osiągną gotowość. 16. Dywizja zabezpiecza kierunek, który obejmuje sąsiedztwo obwodu kaliningradzkiego i obszar istotny dla komunikacji z państwami bałtyckimi. Kolejne dostawy K2GF, a później K2PL, będą przede wszystkim miernikiem tempa modernizacji polskich wojsk lądowych na wschodniej flance NATO.
Jeśli harmonogram zostanie utrzymany, w najbliższych latach ciężar programu przesunie się z dostaw gotowych wozów na uruchamianie produkcji i serwisu w kraju. To właśnie wtedy będzie można ocenić, czy zakup z Korei Południowej rzeczywiście stworzył w Polsce trwałą zdolność do utrzymania dużej floty pancernej, czy pozostał przede wszystkim szybkim sposobem na uzupełnienie wyposażenia.