Startup Vital Lyfe, założony przez byłych inżynierów SpaceX, wprowadza na rynek przenośne urządzenie do odsalania wody morskiej za 749 dolarów. Sprzęt wielkości skrzynki na narzędzia ma zamieniać słoną wodę w wodę pitną, a jego cena jest wyraźnie niższa niż w przypadku większości dostępnych dziś przenośnych odsalaczy, które kosztują zwykle kilka tysięcy dolarów.
Urządzenie wykorzystuje odwróconą osmozę. Wodę pod wysokim ciśnieniem przepycha przez filtr półprzepuszczalny pompa zasilana z akumulatora, dzięki czemu nie wymaga podłączenia do sieci energetycznej o dużej mocy. Według danych producenta jednostka daje do sześciu galonów wody morskiej na godzinę, a po przefiltrowaniu wody słodkiej może to być nawet dwanaście galonów na godzinę. Wkłady filtracyjne można wymieniać w mniej niż 30 sekund, co ma ułatwić obsługę poza laboratorium czy zakładem przemysłowym.
Dyrektor generalny i współzałożyciel Vital Lyfe, Jonathan Criss, wskazuje, że dotychczasowe rozwiązania są poza zasięgiem wielu osób. Jak wynika z materiału, tradycyjne odsalanie jest kosztowne i wymaga ogromnej infrastruktury. Dla przykładu zakład w San Diego zajmuje około sześciu akrów powierzchni. Z tego powodu technologia odsalania bywa, jak zaznaczono, nieosiągalna dla krajów rozwijających się, które nie mogą pozwolić sobie na takie inwestycje.
Firma planuje produkcję na dużą skalę w fabryce położonej w pobliżu zakładu SpaceX w rejonie Los Angeles. Fabryka została zaprojektowana z myślą o wysokiej wydajności, a według przedstawicieli Vital Lyfe miesięczna produkcja mogłaby przekroczyć obecną liczbę działających na świecie urządzeń do odsalania. Taka skala ma prowadzić do obniżenia kosztów. Firma zastrzega jednak, że spadek ceny będzie możliwy dopiero wraz ze wzrostem produkcji, a nie od razu po premierze.
Na początek urządzenie trafi przede wszystkim do użytkowników rekreacyjnych, osób przygotowujących się na kryzysy oraz planistów reagowania na katastrofy. Vital Lyfe zapowiada też współpracę z organizacjami non-profit w regionach, gdzie brakuje czystej wody pitnej. Pierwszymi klientami mają być kraje wysp Pacyfiku zmagające się z suszami. Jako przestrogę producent przywołuje porzucone w Palau dieslowe jednostki odsalające w kontenerach, które nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Właśnie te przykłady mają pokazać, dlaczego, zdaniem firmy, prostota obsługi i niska cena mają znaczenie w praktyce.
Firma nie podała niezależnie zweryfikowanych danych o rzeczywistej wydajności i trwałości urządzenia w warunkach terenowych. Obietnice dotyczące kosztów również pozostają na razie do sprawdzenia w praktyce, a pierwsze opinie użytkowników będą kluczowe dla oceny, czy sprzęt spełni deklaracje producenta.