Wireva

Jak szukać pracy na rynku «low-hire, low-fire»? Eksperci radzą: mniej aplikacji, więcej strategii

Rynek pracy w 2026 roku jest wyjątkowo trudny dla kandydatów: na jedno ogłoszenie odpowiada nawet 2000 osób, a liczba nowych rekrutacji spada. Eksperci radzą, jak się wyróżnić i nie stracić motywacji.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Na jedno ogłoszenie o pracę odpowiada nawet 2000 kandydatów – tak wygląda obecny rynek pracy, który eksperci określają mianem «low-hire, low-fire». Brian Daniel, założyciel agencji rekrutacyjnej z Los Angeles, przekonał się o tym, gdy opublikował ofertę pracy dla asystenta zarządu z wynagrodzeniem 150 dolarów za godzinę. W ciągu kilku dni zgłosiło się ponad 2000 osób. Dla porównania, przy standardowych rekrutacjach otrzymuje od 500 do 1000 aplikacji.

Termin «low-hire, low-fire» spopularyzował Jerome Powell, były przewodniczący Rezerwy Federalnej, podczas konferencji prasowej w kwietniu. Jak stwierdził, obecny rynek pracy jest «nietypowy i niewygodny» – osoby bez zatrudnienia mają trudność z wejściem na rynek, ponieważ zarówno liczba rezygnacji, jak i nowych zatrudnień jest niska. Dane z września potwierdzają ten obraz: amerykańskie firmy ogłosiły 43 281 zwolnień, o 18% mniej niż w sierpniu i najmniej od 2022 roku. Jednak planowane zatrudnienia spadły o 23% rok do roku – do 90 787 osób, co jest najniższym wynikiem wrześniowym od 2011 roku. Stopa bezrobocia wzrosła do 4,2%, a liczba nowych miejsc pracy była niższa od oczekiwań ekonomistów.

W obliczu takiej konkurencji naturalnym odruchem jest wysyłanie jak największej liczby aplikacji. Eksperci ostrzegają jednak, że to strategia, która może przynieść odwrotny skutek. «Taktyka strzelania na oślep może wydawać się produktywna, ale częściej prowadzi do wyczerpania i poczucia beznadziei» – mówi Brian Pulliam, coach kariery z Seattle. Zamiast tego radzi szukać «bocznych drzwi» poprzez networking i polecenia, zwłaszcza kontaktując się z byłymi przełożonymi i współpracownikami, którzy znają naszą pracę. Daniel zgadza się: «Lepiej wysłać 20 starannie dopasowanych aplikacji niż 100 generycznych».

Daniel Zhao, główny ekonomista Glassdoor, zaleca dywersyfikację. Specjalista IT, który nie może znaleźć pracy w technologii, powinien rozejrzeć się w branżach o stabilniejszym wzroście, takich jak ochrona zdrowia. To rada szczególnie aktualna w 2026 roku, gdy sztuczna inteligencja zmienia proces rekrutacji po obu stronach. «AI zmieniło screening bardziej niż cokolwiek innego» – twierdzi Curtis Serna, założyciel Noticeable Inc., firmy tworzącej narzędzia AI dla szukających pracy. Systemy ATS coraz precyzyjniej analizują język aplikacji, dlatego kluczowe jest odwzorowanie terminologii z ogłoszenia. «Jeśli w ogłoszeniu jest „zarządzanie dostawcami”, nie pisz „relacje z dostawcami”» – radzi Serna.

Przejście przez wstępną selekcję to jednak dopiero połowa sukcesu. Gdy kandydaci masowo korzystają z AI do ulepszania CV i listów motywacyjnych, coraz większe znaczenie ma pokazanie, co faktycznie potrafimy zrobić. «Jeśli setki osób aplikują na to samo stanowisko, kolejne dopracowane CV może nie wystarczyć» – mówi Reese Wong, konsultant strategiczny z Londynu. Zamiast tego proponuje «dowód pracy»: portfolio, próbkę tekstu, a nawet krótkie wideo, w którym pokazujemy, jak podeszlibyśmy do danego zadania. «Daj pracodawcy coś konkretnego, co pokazuje inicjatywę i umiejętności» – dodaje.

Nicole Bachaud, ekonomistka z ZipRecruiter, podkreśla znaczenie kompetencji miękkich, których AI nie jest w stanie łatwo zastąpić. «Krytyczne myślenie i przywództwo są teraz w cenie bardziej niż kiedykolwiek» – mówi. Potwierdzają to badania PwC z tego roku: wraz z przejmowaniem rutynowych zadań przez AI pracodawcy coraz bardziej cenią kreatywność, osąd i innowacyjność. Wong dodaje, że rekomendacja lub rozmowa z kimś wewnątrz firmy może przekazać informacje, których nie odda nawet najlepiej dopracowana aplikacja. AI może być przydatne do researchu i przygotowań, ale nie do masowego wysyłania podań. «Użyłbym AI do poprawy jakości poszukiwań, a nie do zwiększenia liczby aplikacji» – mówi.

Eksperci przypominają też, że choć pod koniec roku rekrutacje zwalniają, nie oznacza to, że szanse znikają. Nie warto czekać do stycznia z rozpoczęciem poszukiwań. Kluczowe jest działanie celowe, przemyślane i nastawione na jakość, a nie ilość. Na rynku, na którym o jedno stanowisko walczą tysiące osób, wygrywają ci, którzy potrafią się wyróżnić – nie kolejną aplikacją, ale konkretną wartością, którą wnoszą.

Same event, other desks

Story file →