Sztuczna inteligencja zmienia wiele branż i sprawia, że umiejętności cenione wczoraj dziś tracą na wartości. Według przewidywań do 2030 roku aż 70% umiejętności wykorzystywanych w większości zawodów ulegnie zmianie, a głównym katalizatorem będzie właśnie AI. Hollywood od dziesięcioleci przyzwyczajało się do takich przemian: filmy kręci się przed ogromnymi ekranami LED zamiast na tradycyjnych planach, stabilizatory elektroniczne zdjęły z operatorów Steadicamów fizyczne ograniczenia, a cyfrowe narzędzia do wyszukiwania plenerów pozwalają znaleźć idealną lokalizację bez jej odwiedzania.
Autorka tekstu pracowała przez ponad dekadę jako asystentka reżysera, a przez ostatnie sześć lat tworzy narzędzia AI, które upraszczają żmudny etap preprodukcji filmowej. Na tej podstawie wyciągnęła wnioski dotyczące zatrudniania w otoczeniu stałych zmian, które mogą być pomocne dla innych liderów. Pierwszy z nich dotyczy sposobu oceny kandydatów.
Biznes od dawna mierzy przydatność pracownika długością stażu. Przeglądamy CV i rozmawiamy z osobami, które działają w danej dziedzinie odpowiednio długo. Autorka zauważa jednak, że w Hollywood nikt nie wybiera obsady wyłącznie według pozycji i liczby lat kariery. Organizuje się przesłuchania, sprawdza, jak kandydaci interpretują rolę, i wybiera osobę, która pasuje do postaci. Przykładem jest Tom Holland, który zagrał Spider-Mana, mając na koncie niewiele ról, podczas gdy Tom Cruise, bardziej doświadczony, mógłby w tej roli wypaść mniej przekonująco.
W erze AI podobne podejście jest, zdaniem autorki, konieczne. Są juniorzy z rocznym doświadczeniem, którzy rozumieją i wykorzystują nowe narzędzia znacznie lepiej niż specjaliści z dwudziestoletnim stażem. Doświadczenie nadal ma wartość, ale rekruterzy powinni pytać nie tylko o to, co kandydat robił, lecz także o to, co potrafi dziś i czy te umiejętności zgadzają się z kierunkiem rozwoju firmy. Ludzie, którzy nie są jeszcze znani w branży, mogą okazać się najcenniejszymi pracownikami.
Drugi wniosek dotyczy roli menedżera. Na planie filmowym najlepsi reżyserzy wyróżniali się tym, że nie siedzieli bezczynnie i nie czekali, aż inni wykonają swoją pracę. Przestawiali aktorów i rekwizyty, poprawiali dialogi, które brzmiały nienaturalnie, i prosili operatora o inne ujęcie. Aktywnie kontrolowali każdy element produkcji, by odpowiadał ich wizji.
W firmach wielu menedżerów to jednak raczej delegujący niż reżyserzy. Rozdzielają zadania i zatwierdzają gotowy produkt. Takie podejście może działać przy wysoko wyspecjalizowanych pracownikach z dużym doświadczeniem, ale w przypadku AI bywa inaczej. Narzędzie dobrze radzi sobie z prostymi, powtarzalnymi zadaniami, jednak jego wyniki trzeba sprawdzać, aby upewnić się, że zrozumiało polecenie, że źródła są wiarygodne i że nie pojawiły się przekłamania. Przy bardziej złożonych zadaniach podpowiedzi trzeba doprecyzowywać, a wyniki poprawiać, aby osiągnąć dobry rezultat. Jak podsumowuje autorka, AI potrzebuje reżysera.
Trzeci wniosek dotyczy tego, czego algorytm nie zastąpi. Umiejętności techniczne od dawna były jednym z wyraźnych znaków, że kandydat jest wart zatrudnienia. Dziś wiele z nich algorytmy odtwarzają szybciej, taniej i często lepiej niż ludzie z wieloletnim doświadczeniem. Nie oznacza to jednak, że człowiek stanie się zbędny. Zyskują natomiast znaczenie cechy, których AI się nie nauczy: ocena, kreatywność i wyczucie smaku. Chodzi o umiejętność dostrzeżenia, kiedy wynik przekracza granicę, czy pomysł zachwyci odbiorców i czy jest oryginalny, a nie wtórny.
Autorka przestrzega przed oddawaniem także takich decyzji algorytmom, choć wiele firm już to robi. Przykładem jest premiera filmów tego lata. Podczas gdy nowy film Christophera Nolana The Odyssey zyskał pochwały za to, że Cyklopa i statki zbudowano naprawdę, a nie komputerowo, produkcja Young Washington przez pierwszy weekend była krytykowana przez recenzentów, którzy w scenach bitew dostrzegli generatywną AI. Dwa kolejne tytuły, Killing Satoshi (przemianowany na Bitcoin) i Misaligned, spotkały się z krytyką na długo przed zakończeniem zdjęć.
Kiedy technologia oferuje tańszą i szybszą alternatywę, pokusa, by zautomatyzować wszystko i nikogo nie zatrudniać, jest duża. Autorka podkreśla jednak, że firmy muszą zastanowić się nad tym, co AI potrafi, i nad tym, co powinna robić. Są zadania, których narzędzia nie wykonają skutecznie, oraz takie, których klienci nie chcą powierzać algorytmom.