Wireva

Co najmniej 98 ofiar powodzi na granicy Nepalu i Tybetu

Setki osób są poszukiwane po gwałtownej fali błota i wody w Himalajach. Zniszczone drogi i mosty utrudniają akcję ratunkową po obu stronach granicy.

Nepal-Tibet floods strike pilgrimage routes to Mount Kailash

Bijay Chaurasia / Wikimedia Commons · CC BY-SA 4.0 · rights

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Co najmniej 98 osób zginęło w gwałtownych powodziach na pograniczu Nepalu i chińskiego Tybetu. Setki ludzi pozostają zaginione, a ratownicy próbują dotrzeć do miejscowości odciętych przez zerwane drogi, osuwiska i wysoki poziom wody.

Biuro premiera Nepalu podało 95 ofiar śmiertelnych po nepalskiej stronie. Chińska telewizja państwowa CCTV poinformowała o trzech zabitych w tybetańskim powiecie Gyirong. W Nepalu na liście zaginionych znalazły się 403 osoby, w tym 341 cudzoziemców. W Gyirong CCTV mówiła o kolejnych 265 zaginionych. Dane były w środę wielokrotnie aktualizowane.

Najbardziej ucierpiały nepalskie dystrykty Rasuwa i Nuwakot oraz korytarz prowadzący do przejścia granicznego z Tybetem. Wąskie doliny i duże nachylenie terenu sprawiają, że fala wody niosąca błoto i skały może przemieścić się bardzo szybko. Domy, pojazdy, mosty oraz fragmenty dróg zostały zalane albo porwane.

Wśród zaginionych jest wielu turystów i pielgrzymów. Nepal Tourism Board zbiera dane od operatorów wycieczek i służb, by ustalić, kto faktycznie znajdował się w strefie katastrofy. Trasa przez ten rejon prowadzi m.in. w kierunku góry Kailash, ważnego celu pielgrzymek.

Nepal wysłał do akcji wojsko, policję i służby ratownicze. Chiny prowadzą osobne poszukiwania w Tybecie. W części miejsc śmigłowce nie mogły lądować z powodu wysokiej wody, błota i niestabilnych stoków. Zerwane połączenia drogowe i telekomunikacyjne dodatkowo utrudniają ustalenie losu zaginionych.

Nie ma jeszcze ostatecznej odpowiedzi na pytanie, co uruchomiło katastrofę. Wstępne analizy nepalskich służb i naukowców wskazują na lawinę lodowo-skalną lub śnieżno-skalną w rejonie rzeki Lhende. Jedna z hipotez zakłada, że materiał zablokował koryto, utworzył naturalną tamę, a następnie nagromadzona woda przebiła się w dół doliny.

Krótko przed katastrofą w regionie odnotowano trzęsienie ziemi o magnitudzie około 4,4. Badacze sprawdzają, czy wstrząs mógł mieć znaczenie, ale związek przyczynowy nie został potwierdzony. Samo następstwo czasowe nie wystarcza, by uznać trzęsienie za bezpośrednią przyczynę lawiny.

Służby ostrzegają także przed możliwością kolejnej fali. Wyżej w górach może istnieć następne naturalne spiętrzenie wody. Mieszkańcy terenów położonych nisko nad rzekami zostali wezwani do pozostania w bezpiecznych miejscach, dopóki sytuacja w górnym biegu nie zostanie oceniona.

Powódź uderzyła też w system energetyczny Nepalu. Ministerstwo energii informowało o około 430 MW dotkniętej mocy hydroelektrycznej, czyli ponad 12 proc. krajowej mocy wodnej. Zniszczenia elektrowni i dróg dojazdowych mogą mieć skutki długo po zakończeniu akcji ratunkowej.

Region Bhote Koshi doświadczył poważnej powodzi również w ubiegłym roku. Tamto zdarzenie powiązano później z opróżnieniem jeziora na powierzchni lodowca. Nie oznacza to, że obecna katastrofa miała identyczne źródło, ale ponownie pokazuje potrzebę lepszego monitoringu lodowców, jezior i osuwisk w Himalajach.

Najważniejsze pozostaje odnalezienie ludzi i przywrócenie łączności. Dopiero po dotarciu do odciętych osad oraz porównaniu list mieszkańców i podróżnych będzie można ustalić bardziej stabilny bilans ofiar.

Same event, other desks

Story file →