Wireva

Jak przełamać schemat prezentacji, który nuży szefostwo

Nawet najlepsze dane nie pomogą, jeśli najważniejszy wniosek znajdzie się na końcu prezentacji. Eksperci od komunikacji radzą, jak mówić do decydentów, by ci nie przestali słuchać.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Wielu menedżerów wciąż wierzy, że im więcej danych, tym lepiej. Tymczasem badania pokazują, że nadmiar informacji może osłabić argumentację. London Business School przeprowadziła eksperymenty z udziałem ponad 3000 osób, testując reklamy farmaceutyczne. Okazało się, że osoby, które usłyszały pełną listę ostrzeżeń, oceniły lek jako znacznie mniej groźny niż ci, którzy usłyszeli tylko poważne skutki uboczne. Ludzie nie sumują dowodów — uśredniają je. Słabsze punkty ściągają w dół te mocne, a przekaz staje się rozwodniony.

To dlatego szefowie często przestają słuchać. Podczas spotkań z kadrą zarządzającą czas jest krótki, a stawka wysoka. Nierzadko masz tylko 15–20 minut, by zmienić czyjeś zdanie. Tymczasem prezentacje pełne wykresów i tabel sprawiają, że odbiorcy tracą uwagę, zanim dotrzesz do sedna. Jak przyznaje jedna z klientek coacha, jej prośba o dodatkowy budżet i etaty znajdowała się na samym końcu slajdów. – Prawdopodobnie nie byłam wystarczająco jasna – przyznała.

Co zrobić, by uniknąć tego błędu? Po pierwsze, nazwij transformację, którą chcesz osiągnąć. Zanim otworzysz prezentację, zadaj sobie pytanie: co ma się zmienić w myśleniu odbiorcy po tym spotkaniu? Każdy slajd powinien przybliżać do tej zmiany albo trafić do załącznika. Po drugie, wybierz trzy najważniejsze dane. Kadra zarządzająca nie zapamięta dziesięciu problemów. Skup się na trzech najmocniejszych punktach, które wzmocnią twoją argumentację. W przypadku wspomnianej klientki były to: rozwój biznesu, brak wzrostu zespołu i rozszerzenie jego obowiązków na 20 dodatkowych obszarów.

Po trzecie, formułuj konkretną prośbę. Zamiast ukrywać ją na końcu, otwórz nią prezentację i powtórz na zakończenie. – Proszę o dwóch dodatkowych członków zespołu i budżet na technologię – to przykład jasnego żądania. Po czwarte, skwantyfikuj koszt status quo. Co się stanie, jeśli nic nie zrobimy? Ogólniki nie działają. Konkretne scenariusze – na przykład ile zapytań klientów pozostanie bez odpowiedzi w ciągu tygodnia – są znacznie bardziej przekonujące. Warto powiązać je z tym, co spędza sen z powiek szefostwu: utrzymaniem klientów, przychodami, efektywnością czy ryzykiem.

Te cztery kroki to nie tylko techniki prezentacyjne. To sposób myślenia o komunikacji z ludźmi, którzy mają władzę decyzyjną. Zbyt często patrzymy na spotkanie z własnej perspektywy, próbując zmieścić jak najwięcej szczegółów. Tymczasem liczy się to, czego potrzebuje odbiorca, by podjąć decyzję. Kiedy jasno i konkretnie pokażemy mu, co zyska, a co straci, łatwiej mu będzie działać. A wtedy i my osiągniemy swój cel.

Same event, other desks

Story file →