Wireva

Iced latte na rozmowie kwalifikacyjnej? Internet spiera się o zasady dla pokolenia Z

Rekruterka Caitlin Wehniainen doradziła kandydatom z pokolenia Z, by nie przychodzili na rozmowy kwalifikacyjne z mrożoną kawą. Jej nagranie na TikToku wywołało burzliwą dyskusję o sztywnych normach rekrutacji i realiach rynku pracy.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Rekruterka Caitlin Wehniainen opublikowała na TikToku nagranie, w którym doradziła swoim klientom z pokolenia Z, aby nie przychodzili na rozmowy kwalifikacyjne z mrożoną kawą lub latte w ręku. Jej zdaniem taki widok może zostać odebrany jako nieprofesjonalny i sugerować, że spotkanie jest tylko jednym z wielu punktów na liście spraw do załatwienia. Nagranie wywołało lawinę komentarzy i przeniosło się na inne platformy społecznościowe, stając się punktem zapalnym w dyskusji o oczekiwaniach wobec kandydatów.

W filmie rekruterka stwierdziła wprost: «Kiedy przychodzisz z mrożoną kawą lub latte, ta rozmowa jest po prostu przystankiem na twojej liście zadań na dziś». Zaapelowała też, by nie wchodzić na spotkanie «na luzie» z kawą w dłoni. Choć wskazówka może wydawać się błaha, w ciągu tygodnia pod nagraniem pojawiło się ponad pięć tysięcy odpowiedzi. Część internautów poparła rekruterkę, twierdząc, że młodsze pokolenie lekceważy tradycyjne normy profesjonalizmu. «Masz rację i jestem zszokowany tymi komentarzami. Ludzie stali się zbyt wyluzowani i nieprofesjonalni» — napisał jeden z użytkowników. Inny dodał: «Zostaw kawę w samochodzie. Zgadzam się w pełni».

Większość komentarzy przybrała jednak inny ton. Wielu użytkowników zakwestionowało sens oceniania kandydatów po przedmiotach, które ze sobą przynoszą. «Dobrze, ale posłuchajcie: co jeśli zatrudnimy najlepiej wykwalifikowaną osobę na to stanowisko?» — zapytał jeden z komentujących. Kolejny dodał z ironią: «Czy wolno im zjeść wcześniej, czy post też jest wymagany, żeby zrobić na tobie wrażenie?». Dyskusja szybko wykroczyła poza TikTok i rozlała się na platformę X, gdzie jeden z postów zdobył ponad sześć milionów wyświetleń. «Nie znoszę zgadzać się z millenialsami, ale dlaczego pokolenie Z jest dosłownie uzależnione od odrzucania rad dotyczących pracy?» — napisał jego autor. Dodał, że jeśli ktoś nie potrafi «zagrać w tę grę» przez pół godziny, to ma poważniejszy problem.

Wymiana zdań szybko przerodziła się w szerszą rozmowę o regułach rządzących rozmowami kwalifikacyjnymi. Jedna z osób podzieliła się doświadczeniem z próbnych rozmów przeprowadzanych przez Zoom dla studentów swojej alma mater. Opisała, że kandydat poczuł się urażony i zdezorientowany, gdy delikatnie zasugerowała mu posprzątanie pokoju i poprawę oświetlenia. Inni komentujący wykorzystali okazję, by zwrócić uwagę na absurdalność całego systemu rekrutacji. «To pokazuje, jak beznadziejny jest rynek pracy, skoro rozmawiamy o przynoszeniu głupiej mrożonej kawy na rozmowę» — podsumował jeden z użytkowników.

Spór o kawę wpisuje się w szerszy konflikt pokoleń wokół etykiety zawodowej. Millenialsi kilka lat temu byli krytykowani za wydawanie pieniędzy na avocado toast, dziś podobne zarzuty dotyczą pokolenia Z i ich nawyków. Dla jednych picie kawy podczas rozmowy to drobiazg, dla innych sygnał braku szacunku. W tle pozostaje pytanie, czy sztywne zasady rekrutacji rzeczywiście pomagają wybrać najlepszego kandydata, czy jedynie odtwarzają utarte schematy. Dyskusja pokazuje, że temat rozmów kwalifikacyjnych nadal budzi ogromne emocje i że granica między profesjonalizmem a autentycznością bywa płynna.

Same event, other desks

Story file →