Podróże służbowe bywają męczące niezależnie od stanowiska — samoloty, pociągi, hotele i spotkania od rana do wieczora potrafią wyczerpać każdego. Członkowie Fast Company Impact Council podzielili się jednym rytuałem, który zawsze stosują, gdy wyjeżdżają w interesach. Ich odpowiedzi pokazują, że drobne nawyki potrafią zdecydowanie poprawić komfort i efektywność wyjazdu.
Najczęściej powtarzającym się motywem jest dbanie o sen i regenerację. Cody Barbo z Trust & Will, który od założenia firmy odbył blisko 500 lotów, mówi wprost, że traktuje sen jak decyzję o wynikach, a nie luksus. Jego zdaniem wyjazdy, które kończą się źle, to niemal zawsze te, w których poświęcił sen na rzecz kolejnej kolacji lub godziny pracy. Serenity Carr z Serenity Kids zabiera w podróż własną, dużą poduszkę ortopedyczną, a Ed Mitzen z The Business For Good Foundation przyznaje, że słabo sypia w hotelach, więc stara się wygospodarować 30–45 minut drzemki między spotkaniami.
Ruch to drugi filar. Tyler Perry z Mission North nazywa go niepodlegającym negocjacjom i szuka siłowni lub zajęć fitness w miejscu, do którego trafia — ostatnio często F45. Chętnie też zamienia sale konferencyjne na spotkania w ruchu. Meredith Rosenberg z NU Advisory Partners biega i nazywa swoje poranne wybiegania „runsploracjami” — bez planu, po to, by nowe miasto odkrywało się samo. Chris Kay z 72andSunny szuka wody i wskakuje do niej, żeby zmyć z siebie podróż i codziennie odzyskać jasność myślenia.
Trzeci obszar to jedzenie i drobne przyjemności. Helen Andrews z Johannes Leonardo nie wyjeżdża bez torebek herbaty Yorkshire, a Randi Lee z Lucas Advisory, która przez ponad pięć lat pracowała w pełnym wymiarze jako konsultantka, podkreśla, że zdrowie śniadanie potrafi ustawić cały dzień. Kellie Lauth z MindSpark organizuje długą, niespieszną kolację bez agendy — z dobrym jedzeniem i prawdziwą rozmową, bo jej zdaniem najlepsze relacje nie rodzą się w salach konferencyjnych ani na Zoomie.
Ważne jest też poznawanie miejsca. Erica Taylor z Golden 1 Credit Union stara się wyjść poza grafik spotkań, poznawać historię społeczności i lokalną kulturę. Troy Thompson ze SmithGroup wymyka się na jeden wieczór na mecz baseballa — sam, pod gwiazdami — bo to dla niego spokojna odskocznia od spotkań, samolotów i hoteli. Usman Khan z ADP zawsze znajduje czas na kontakt z dziećmi, refleksję i modlitwę. Wszystkie te rytuały łączy jedno: są zaplanowane i chronione, niezależnie od napiętego kalendarza.
Dla czytelniczek, które często wyjeżdżają służbowo, płynie z tego prosty wniosek. Nie trzeba rewolucjonizować całego wyjazdu — wystarczy jeden stały punkt, który daje poczucie kontroli i pozwala wrócić do domu w lepszej formie. Może to być poranny spacer, kawa bez laptopa w dobrej kawiarni, basen po przylocie albo własna poduszka w walizce. Kluczowe jest to, by ów rytuał traktować jak element pracy, a nie jak coś, co można odłożyć na później.