Wireva

Niewidzialna praca kobiet w biurze. Dlaczego bycie „łatwą we współpracy” nie prowadzi do awansu

Kobiety często wykonują w pracy dodatkowe, nieodpłatne zadania: łagodzą konflikty, wyłapują błędy, wspierają szefów. Ta niewidzialna praca nie jest jednak uwzględniana w ocenach i nie przekłada się na awanse. Eksperci wskazują, że problem leży nie tylko w postawach kobiet, ale w systemie, który takie zachowania nagradza, ale ich nie docenia.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Bycie postrzeganą jako osoba „łatwa we współpracy” może być dla kobiet pułapką zawodową. Choć takie zachowania są cenione w codziennej pracy, rzadko przekładają się na awanse i podwyżki. Jak pokazują przykłady opisane przez ekspertkę ds. przywództwa, kobiety często wykonują drugą, niewidzialną pracę — pełnią rolę emocjonalnych regulatorek, mediatorek i mentorek — która nie jest uwzględniana w ocenach okresowych ani w ścieżce kariery.

Heather, menedżerka wyższego szczebla w dużej firmie, doskonale rozumiała potrzeby członków zarządu i często pośredniczyła w kontaktach między nimi. Jej działania sprawiały, że cały zespół funkcjonował sprawniej, ale nigdy nie zostały docenione w formalnej ocenie. Podobnie Lucy, jedyna kobieta na stanowisku kierowniczym w startupie, pełniła rolę nieformalnej terapeutki dla prezesa. Rozwiązywanie problemów interpersonalnych i produktowych zajmowało jej czas, który mogła poświęcić na własne cele zawodowe, a mimo to nie przybliżyło jej do awansu.

Badania przeprowadzone przez Colleen Ammerman i Deepę Purushothaman z Harvard Business School pokazują skalę zjawiska. Ponad 80% kobiet na stanowiskach menedżerskich deklaruje, że co najmniej 30% ich tygodnia pracy pochłaniają zadania opiekuńcze. Blisko 60% respondentek zauważa, że w ciągu ostatniego roku wzrosło ich obciążenie pracą emocjonalną. Do tego dochodzi obciążenie poznawcze: wyłapywanie błędów, przewidywanie przeszkód, pilnowanie, aby wszystko działało sprawnie — bez żadnego uznania.

Ekspertka wskazuje trzy wzorce zachowań, które utrzymują kobiety w tej sytuacji: perfekcjonizm, chęć zadowalania innych oraz udawanie, że wszystko przychodzi łatwo. Kobiety są socjalizowane do bycia idealnymi, stawiania potrzeb innych na pierwszym miejscu i robienia tego z uśmiechem. W pracy przekłada się to na poprawianie cudzych błędów, zgłaszanie się do zadań, których nikt nie chce, i ukrywanie własnych trudności. Takie postawy są nagradzane — ale tylko na początku kariery.

Problem polega na tym, że pracodawcy doceniają te zachowania, ale nie łączą ich z potencjałem przywódczym. Badania Shelley Correll ze Stanford University przeprowadzone w firmie technologicznej z listy Fortune 500 wykazały, że kobiety częściej niż mężczyźni były postrzegane jako pomocne i troskliwe, ale ta cecha nie przekładała się na najwyższe oceny wyników. Podobnie badania nad „pracą biurową” (office housework) pokazują, że u mężczyzn wykonywanie takich zadań wiązało się z awansem, a u kobiet — już nie.

Linda Babcock z Carnegie Mellon University odkryła z kolei, że kobiety częściej zgłaszają się na ochotnika do zadań o niskim potencjale awansowym, są też częściej o nie proszone i rzadziej odmawiają. Dotyczy to zarówno notowania z zebrań, jak i pomagania nowym pracownikom w adaptacji. Te pozornie drobne czynności kumulują się, zabierając czas i energię, które mogłyby zostać przeznaczone na rozwój i budowanie widocznych osiągnięć.

Indywidualne rady, takie jak stawianie granic czy obniżanie standardów, są pomocne, ale niewystarczające. Dopóki organizacje nagradzają kobiety za bycie pomocnymi, ale nie uwzględniają tej pracy w systemach ocen i awansów, sytuacja się nie zmieni. Kluczowe jest, aby pracodawcy dostrzegli wartość niewidzialnej pracy i zaczęli ją formalnie doceniać — w przeciwnym razie kobiety nadal będą wykonywać drugą pracę bez żadnych korzyści dla własnej kariery.

Same event, other desks

Story file →