Wireva

Tajskie restauracje w Londynie, które poleca zespół magazynu olive

Redakcja olive wskazała najlepsze tajskie restauracje w Londynie, od prostych jadłodajni po wielodaniowe menu degustacyjne. Od północnotajskiego khao soi po pieczony sumik, każde miejsce ma swój charakter.

Jeśli w Londynie masz ochotę na prawdziwie tajskie smaki, redakcja magazynu olive przygotowała zestawienie miejsc, które warto odwiedzić. Znajdziesz tu zarówno proste jadłodajnie i lokalne ulubieńce, jak i restauracje serwujące sześciodaniowe menu. Wszystkie wybrane miejsca łączy jedno: autentyczność kuchni i dbałość o smak.

Pierwszym adresem jest Khao-Sō-i w Soho, nazwane od curry z makaronem z Chiang Mai. Szef kuchni Win Srinavakool przygotował menu inspirowane smakami północnej Tajlandii, z wyraźnym dymem z grilla opalanego drewnem. Warto zamówić moo ping, czyli cienko krojony boczek wieprzowy z gorącego grilla, z karmelizowanymi brzegami i ciepłym, wytrawnym posmakiem. Gwiazdą wieczoru jest jednak khao soi, podawane z kremem kokosowym, płatkami chili, zieleniną i chrupiącym makaronem, który każdy gość może dodać do miski według własnego gustu, bogatszą, ostrzejszą lub chrupiącą.

W dzielnicy Chinatown działa Speedboat Bar, tajska stołówka prowadzona przez Luke’a Farrella, znanego z Plaza Khao Gaeng. Lokal jest czynny do późna w weekendy, a wnętrze ma równie efektowny charakter jak potrawy. Miejsce przyciąga miłośników ostrych dań i koktajli, a na ścianach znajdziesz oprawione zdjęcia członków tajskiej rodziny królewskiej.

W Shoreditch, w dawnym magazynie tkanin, mieści się Som Saa. Wnętrze z odsłoniętą cegłą, drewnianymi stołami i stalowymi belkami tworzy industrialny klimat, a obsługa jest, jak podkreśla redakcja, przyjazna i kompetentna. Kuchnia skupia się na regionalnej tajskiej kuchni bez kompromisów. Redakcja poleca zamówienie czterech do pięciu dań na dwie osoby, w tym som tam w stylu bangkockim, ostry i kwaśny, oraz gaeng hung lay, łagodne curry w stylu birmańskim z wieprzowym boczkiem i szyją, podawane z lepkim ryżem. Na deser warto spróbować jackfruita gotowanego w kremie kokosowym oraz lodów z cukrem palmowym z grillowanym bananem.

W Soho działa też KILN, restauracja Bena Chapmana, która nie przyjmuje rezerwacji i często ma kolejki, ale, jak zaznacza redakcja, warto na nie poczekać. Miejsca przy barze pozwalają obserwować ogień z węglowych palenisk. Wśród propozycji wyróżnia się marynowana jagnięcina z kminkiem i pieprzem syczuańskim, podawana za 2,90 funta za dwie sztuki, oraz makaron ze szklanych nitek zapiekany w glinianym naczyniu z boczkiem Tamworth i brązowym mięsem krabowym. Redakcja chwali też sałatkę z dzikich grzybów z sosem sojowym i limonką, inspirowaną regionem Isaan.

Na liście znalazło się także AngloThai w Marylebone, debiutancka restauracja małżonków Johna i Desiree Chantarasak. Lokal powstał po niemal czteroletnich poszukiwaniach miejsca i wcześniejszych udanych pop-upach. Menu łączy odważne tajskie smaki z nowoczesną prezentacją i brytyjskimi produktami sezonowymi. Restauracja ma 44 miejsca, a według informacji zawartych w zestawieniu zdobyła pierwszą gwiazdkę Michelin.

Ostatnim wymienionym adresem jest Plaza Khao Gaeng przy Borough Market, zlokalizowana pod łukami kolejowymi. Lokal nawiązuje do raan khao gaeng, nieformalnych jadłodajni, które w Tajlandii pojawiają się na rogach ulic i targowiskach. Jeśli planujesz wizytę, zestawienie olive to dobry punkt wyjścia, a jeśli ciągnie cię do gotowania, w redakcyjnych zbiorach znajdziesz także tajskie przepisy i recenzje innych londyńskich miejsc.

Same event, other desks

Story file →