Wireva

Fałszywi rekruterzy i oszuści podszywają się pod pisarzy CV. Straty sięgają setek dolarów

Coraz więcej osób na stanowiskach kierowniczych pada ofiarą oszustów podszywających się pod rekruterów i profesjonalnych pisarzy CV. Przestępcy wykorzystują prawdziwe nazwiska, zdjęcia i profile na LinkedIn, by wyłudzić pieniądze za rzekome usługi doradztwa kariery. Eksperci radzą, jak weryfikować nieznane kontakty i nie dać się nabrać.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Oszuści podszywający się pod rekruterów i profesjonalnych pisarzy CV coraz częściej obierają sobie za cel osoby na wysokich stanowiskach. Metoda jest prosta: fałszywy headhunter kontaktuje się z menedżerem, proponuje atrakcyjną posadę lub miejsce w radzie nadzorczej, a następnie kieruje rozmówcę do rzekomego eksperta od dokumentów aplikacyjnych, któremu trzeba zapłacić kilkaset dolarów z góry. Pieniądze znikają, a wraz z nimi kontakt ze „specjalistą”.

Mechanizm opisała w rozmowie z Fast Company autorka profesjonalnych CV dla kadry zarządzającej, która sama padła ofiarą podszywania się. Oszuści wykorzystywali jej tożsamość, by przekonać inne osoby do wniesienia opłaty za napisanie dokumentów aplikacyjnych. Jeden z rozmówców napisał do niej z prośbą o potwierdzenie współpracy z rzekomą rekruterką. Okazało się, że nigdy wcześniej się nie kontaktowali, a mężczyzna zdążył już zapłacić kilkaset dolarów osobie podającej się za doradcę kariery.

Jak wyjaśnia Stacy Donovan Zapar, konsultantka zajmująca się rekrutacją i szkoleniem rekruterów, oszustwo jest trudne do wykrycia, ponieważ niemal każdy szczegół podawany przez przestępców jest prawdziwy. Fałszywi rekruterzy posługują się autentycznymi nazwiskami, stronami internetowymi, zdjęciami i linkami do profili na LinkedIn. Wystarczy wpisać ich dane w wyszukiwarkę, by wszystko wyglądało wiarygodnie. To sprawia, że ofiary nabierają zaufania i nie podejrzewają podstępu.

Eksperci wskazują trzy główne sygnały ostrzegawcze. Po pierwsze, rekruter pisze z prywatnego adresu e-mail, a nie z firmowej domeny. Po drugie, prosi o przesłanie pieniędzy — bezpośrednio lub za pośrednictwem polecanego przez siebie pisarza CV — na przygotowanie nowych dokumentów. Po trzecie, wywiera presję czasu i nalega na szybką realizację usługi. Wszystkie te elementy powinny wzbudzić czujność, zwłaszcza gdy kontakt inicjuje nieznana osoba.

Aby zweryfikować tożsamość rekrutera, należy poprosić go o wysłanie wiadomości z firmowego adresu e-mail. Jeśli odmówi, sprawa jest jasna. Jeśli się zgodzi, trzeba porównać domenę z oficjalną stroną internetową firmy i innymi adresami e-mail. Należy zwrócić uwagę na literówki, dodatkowe słowa i drobne różnice, które mogą umknąć na pierwszy rzut oka. W razie jakichkolwiek wątpliwości najlepiej natychmiast przerwać kontakt.

Jeśli okaże się, że rekruter jest fałszywy, oferta pracy i pisarz CV również są fikcyjne. W takiej sytuacji eksperci radzą zablokować oszusta i zgłosić sprawę do odpowiednich instytucji, takich jak amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) czy FBI. Warto także ostrzec innych menedżerów i współpracowników, ponieważ oszustwo działa właśnie dlatego, że wygląda na autentyczne. Im więcej osób zna ten mechanizm, tym trudniej przestępcom nabrać kolejne ofiary.

Rosnąca liczba tego typu przypadków wiąże się z rozwojem sztucznej inteligencji, która ułatwia tworzenie dopracowanych i przekonujących wiadomości na masową skalę. Osoby, które padły ofiarą, przyznają, że komunikacja była wiarygodna i trudno było cokolwiek podejrzewać. Dlatego tak ważne jest, by nie dzielić się danymi z nieznanymi rekruterami, dopóki nie potwierdzi się ich tożsamości. W przeciwnym razie można narazić się nie tylko na utratę pieniędzy, ale także na kradzież danych osobowych.

Same event, other desks

Story file →