Wireva

Wydajni pracownicy mogą ukrywać słabości organizacji

Lauren Cohen z Cohen Leadership Group ostrzega, że najbardziej niezawodni pracownicy, biorąc na siebie coraz więcej obowiązków, maskują niedojrzałe systemy przywództwa i sami narażają się na wypalenie. Rozwiązaniem ma być rozwój systemów, a nie obciążanie jednostek.

Materiał powstał przy wsparciu SI pod odpowiedzialnością redakcyjną Haydamax OÜ.

Najbardziej wartościowi pracownicy bywają jednocześnie największym ukrytym problemem organizacji. Lauren Cohen, założycielka Cohen Leadership Group, firmy doradczej wspierającej szybko rosnące spółki w budowaniu skalowalnych systemów przywództwa, zwraca uwagę na paradoks: osoby, które zawsze dostarczają wyniki, mogą przez długi czas maskować słabości struktur zarządzania.

Zdaniem Cohen, gdy odpowiedzialności są niejasne, a procesy zawodzą, to właśnie najbardziej kompetentni pracownicy ratują sytuację. Biorą na siebie dodatkowe zadania, gdy zespół jest przeciążony, i uczą liderów, że można im dawać coraz więcej. W ten sposób pojedyncza silna jednostka staje się organizacyjnym obciążeniem, a z czasem prostą drogą do wypalenia.

Ekspertka mówi wprost o „długu przywództwa”, czyli luce między tempem rozwoju firmy a systemami zarządzania, które powinny ten rozwój wspierać. W małej organizacji można tę lukę maskować przez długi czas. Im większa i bardziej złożona staje się firma, tym mocniej obciążeni są pojedynczy ludzie, jeśli system nie rozwija się razem z nią.

Cohen podkreśla, że nie jest to problem działu HR, lecz przywództwa. Organizacje powinny zadać sobie pytanie, w jaki sposób nadmiernie obciążają zdolnych pracowników i które elementy systemu przywództwa są niedorozwinięte w sposób szczególnie dla nich dotkliwy. Kluczowe są też zachęty: jeśli firma deklaruje troskę o ograniczenie wypalenia, ale wynagrodzenia, oceny okresowe i informacje zwrotne nagradzają osobę pracującą bez przerwy i nigdy niekorzystającą z urlopu, to sygnały są sprzeczne.

Dla pracownika, który czuje się przeciążony i ma ograniczoną władzę, Cohen proponuje podział na trzy obszary: to, co można kontrolować, to, co można odpuścić, oraz to, na co można wpłynąć. Jak przekonuje, często mamy większy wpływ, niż sądzimy. Warto zastanowić się nad swoją pozycją w organizacji, relacjami i rozmowami, które można zainicjować — z kolegą z zespołu lub z przełożonym. Taka rozmowa może zainspirować kolejną, prowadzoną już z osobą decyzyjną.

Powrót do równowagi w systemie, który wywołał wypalenie, jest możliwy tylko warunkowo. Jeśli to właśnie system przyczynia się do problemu, musi zmienić się albo on, albo relacja pracownika z nim. Osoba, która chce zostać, powinna najpierw zdefiniować, co oznacza dla niej zdrowa praca, a co jest już nie do przyjęcia, a następnie wyznaczyć jasne granice i parametry.

Największa trudność pojawia się jednak nie przy ustalaniu granicy, lecz przy jej egzekwowaniu. W środowisku przyzwyczajonym do tego, że dana osoba zawsze mówi „tak”, nowe zasady mogą spotkać się z oporem, a prośby o kolejne zadania nie znikną od razu. W naprawdę toksycznych organizacjach granica może okazać się nie do zaakceptowania — wtedy trzeba zdecydować, czy i kiedy trwać przy niej stanowczo.

Wniosek dla firm jest jasny: zamiast leczyć wypalenie po stronie jednostki, warto budować system przywództwa tak samo poważnie jak inne krytyczne systemy biznesowe. Dla pracownic i pracowników oznacza to praktyczną lekcję: zadbać o własne granice, ale też szukać przestrzeni wpływu, która pozwala zmieniać otoczenie, a nie tylko radzić sobie z jego skutkami.

Same event, other desks

Story file →