W centrum Pragi 24 sierpnia zabrzmiał Bell of Freedom — dzwon kościelny wykonany z brązu z dodatkiem metalu pochodzącego z rosyjskiej broni użytej przeciwko Ukrainie. Dzwon znajdował się już wcześniej w kościele Najświętszego Zbawiciela, ale w 2026 roku po raz pierwszy zabrzmiał specjalnie podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy.
Ukraina obchodziła tego dnia 35. rocznicę niepodległości. Przy praskiej świątyni zgromadziło się około 60 osób. W dzwon uderzyli ambasador Ukrainy w Czechach Wasyl Zwarycz i ambasador Holandii Mina Noor. Uczestnicy odśpiewali hymny Ukrainy i Czech oraz rozwinęli trzydziestometrową ukraińską flagę.
Najbardziej niezwykła jest historia materiału. Przy produkcji dzwonu wykorzystano metal z siedmiokilogramowego pocisku artyleryjskiego oraz fragmenty rakiety S-300 związane z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Dzwon odlano w holenderskiej ludwisarni Royal Eijsbouts. Ma 69 centymetrów średnicy i waży ponad 220 kilogramów.
Na jego powierzchni umieszczono napisy po ukraińsku, czesku i niderlandzku. Główne zdanie wzywa, by trwać w wolności i nie poddawać się ponownie jarzmu niewoli. To nawiązanie do Listu do Galatów 5:1. Trzy języki odpowiadają trzem państwom, które odegrały rolę w powstaniu projektu.
Inicjatywę podjęły ambasada Holandii w Czechach i stowarzyszenie Sanctus Castulus, zajmujące się przywracaniem brakujących dzwonów czeskim kościołom. Partnerem została ambasada Ukrainy, a głównym sponsorem Huisman Czech Republic. 5 czerwca 2025 roku dzwon oficjalnie przekazano parafii. W ceremonii uczestniczyli królowa Holandii Máxima, prezydent Czech Petr Pavel i pierwsza dama Eva Pavlová, a dzwon pobłogosławił Tomáš Halík.
Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Jeden z historycznych dzwonów kościoła Najświętszego Zbawiciela został zarekwirowany podczas pierwszej wojny światowej. Wówczas metal z kościelnych dzwonów wykorzystywano na potrzeby przemysłu wojennego. Nowy dzwon odwraca ten historyczny schemat: tym razem materiał związany z bronią wrócił do świątyni jako instrument.
Dla Europy Środkowej ten symbol ma szczególną czytelność. Czechy, Polska i inne państwa regionu pozostają bezpośrednio zainteresowane przebiegiem rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, a pamięć o XX-wiecznych wojnach nadal jest widoczna w miastach, świątyniach i rodzinnych historiach. Praski projekt łączy te dwa porządki bez udawania, że obecna wojna jest już zamkniętym rozdziałem.
Ważny jest także międzynarodowy charakter samego przedsięwzięcia. Holenderska ambasada była jednym z inicjatorów, dzwon odlano w Holandii, a miejscem jego stałego użytkowania stała się czeska świątynia. Ukraina jest obecna przez materiał pochodzący z wojny, napis w swoim języku i udział własnej placówki dyplomatycznej. To dlatego praski dzwon jest czymś więcej niż lokalną ciekawostką.
Wśród uczestników uroczystości była ukraińska żołnierka Wiktoria „Runa” Kowbasiuk. Przebywała w Czechach na urlopie i zbierała pomoc dla wojska. Jej obecność przypomniała, że dzwon nie jest pomnikiem po zakończonej wojnie. Powstał i brzmi w czasie, gdy ukraińscy żołnierze nadal walczą.
Sama uroczystość była kameralna. Około 60 osób, dwa hymny i trzydziestometrowa flaga nie tworzyły masowego wydarzenia, ale pozwoliły skupić uwagę na jednym przedmiocie i jego historii. Dzień Niepodległości Ukrainy zyskał dzięki temu w centrum Pragi bardzo konkretny znak obecności.
Dla polskiego odbiorcy ten obraz jest bliski również geograficznie. Praga znajduje się w tej samej części Europy, która od początku pełnoskalowej wojny obserwuje jej skutki w polityce, bezpieczeństwie i codziennym życiu. Dzwon nie mówi o tych konsekwencjach w języku strategii czy statystyk, lecz przez metal, pamięć i publiczny rytuał.
Bell of Freedom pozostanie częścią kościoła Najświętszego Zbawiciela. Po 24 sierpnia będzie dzwonił także przy innych okazjach, ale jego pochodzenie się nie zmieni. Metal, który miał służyć przemocy, został wpisany w przestrzeń świątyni, a 35. rocznica niepodległości Ukrainy stała się jednym z najważniejszych momentów w jego krótkiej historii.