Wireva

Były minister obrony Ukrainy ostrzega przed porażką. Dla Polski to sygnał o problemach państwa i armii

Mychajło Fedorow mówi o kilku miesiącach na zmianę kursu i krytykuje skuteczność państwa. Dla Polski najważniejsze jest to, że jego diagnoza dotyczy zdolności Ukrainy do mobilizacji, innowacji i wykorzystania wsparcia sojuszników.

Ostrzeżenie Mychajła Fedorowa, że Ukraina wygląda dziś jak państwo, które stopniowo przegrywa wojnę, ma dla Polski znaczenie wykraczające poza wewnętrzny spór polityczny w Kijowie. Fedorow jeszcze niedawno kierował resortem obrony, więc jego ocena dotyka zdolności państwa do mobilizacji, produkcji uzbrojenia i wykorzystywania pomocy partnerów — spraw bezpośrednio związanych z bezpieczeństwem wschodniej flanki NATO.

W wywiadzie opublikowanym przez Reuters 25 sierpnia były minister nie stwierdził, że ukraińska porażka jest przesądzona. Powiedział, że kraj nadal ma wszelkie szanse na zwycięstwo, lecz na podjęcie kluczowych decyzji pozostało kilka miesięcy. Jego zdaniem problemem jest brak wspólnej wizji zwycięstwa, zbyt wolne wdrażanie technologii, korupcja, sieci patronackie oraz zależność instytucji od polityki.

Fedorow szczególnie mocno stawia na technologie: autonomiczne drony, tanie pociski przechwytujące, własny program rakiet balistycznych i sieć czujników na froncie. To diagnoza bliska polskiej debacie o wojnie: nawet duże dostawy sprzętu nie wystarczą, jeśli państwo nie potrafi szybko integrować danych, produkcji i dowodzenia. Fedorow podsumował swoją krytykę skrajną oceną, że ukraińskie państwo działa na poziomie około 5% możliwości.

Ważne jest jednak, że jeszcze 23 lipca mówił inaczej. Wtedy twierdził, że podczas sześciu miesięcy pracy jego zespołu Ukraina po raz pierwszy od lat zaczęła przejmować inicjatywę. Opisywał sytuację jako okno możliwości, które mogło pozwolić zmusić Rosję do pokoju z pozycji siły. Miesiąc później okno nadal istnieje, ale stało się terminem na uniknięcie pogorszenia sytuacji.

Biuro prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zwróciło uwagę właśnie na tę zmianę. W odpowiedzi dla Reuters podkreśliło, że Fedorow oceniał prowadzenie wojny pozytywnie, gdy kierował ministerstwem, a po jego odejściu zmienił się przede wszystkim jego status osobisty. W ten sposób spór o strategię stał się także sporem o wiarygodność polityczną.

Dla Polski szczególnie istotna jest mobilizacja. Reforma ukraińskich terytorialnych centrów rekrutacji pozostała niedokończona podczas półrocznej kadencji Fedorowa. Wojskowa rzeczniczka praw, Olha Reshetylova, stwierdziła po jego odejściu, że jej urząd przez miesiące przekazywał propozycje i prowadził rozmowy z resortem, lecz nie zobaczył skutecznych zmian poza deklaracjami.

Nie ma jednak podstaw, by przedstawiać niewykonaną reformę jako jedyną przyczynę dymisji. Zełenski mówił o szerszym konflikcie: Fedorow i ówczesny naczelny dowódca Ołeksandr Syrski nie potrafili skutecznie współpracować, podczas gdy problemy na froncie, w brygadach i w mobilizacji pozostawały nierozwiązane. Fedorow później powiedział, że konflikt ze Sztabem Generalnym podano mu jako formalny powód, ale podejrzewał również opór środowisk dotkniętych reformą zamówień obronnych.

Jego obecna retoryka przypomina pod jednym względem przypadek Ołeksija Arestowycza. Po rezygnacji ze stanowiska nieetatowego doradcy szefa biura prezydenta w styczniu 2023 roku Arestowycz szybko zaczął publicznie kwestionować gwarancję zwycięstwa Ukrainy i zaznaczał, że mówi już jako osoba nieoficjalna. Podobieństwo dotyczy zmiany tonu po wyjściu z aparatu państwa, nie dowodzi takich samych intencji.

Fedorow ma jednak większy ciężar instytucjonalny. Sam mówił w lipcu, że przebieg wojny realnie określają trzy funkcje: prezydent, minister obrony i naczelny dowódca. Jego ostrzeżenie musi więc być traktowane poważnie, ale również oceniane w świetle jego własnych wyników na stanowisku.

Nie jest to też pierwsza od 2022 roku wypowiedź ukraińskiego polityka najwyższego szczebla o ryzyku przegranej. W kwietniu 2024 roku Zełenski ostrzegał, że bez pomocy Kongresu USA Ukraina przegra wojnę. Dziś Fedorow przesuwa akcent z samego wsparcia zewnętrznego na sprawność wewnętrzną państwa.

Dla Warszawy różnica ma praktyczne znaczenie. Polska może wspierać Ukrainę sprzętem, logistyką i politycznie, ale ostateczna skuteczność tego wsparcia zależy od ukraińskiej zdolności do mobilizacji ludzi, integracji nowych technologii i utrzymania sprawnego dowodzenia. To właśnie te elementy były minister Fedorow stawia dziś w centrum ostrzeżenia.

Same event, other desks

Story file →